Wokół (w telewizji, prasie i podczas rozmów przy wigilijnej kolacji) kryzys. Wszyscy wiedzą, że jest bessa. Właśnie bessa stała się cudownym czasem dla „funduszowych naganiaczy”. Gdzie tylko nie „spojrzę”, to wszędzie „doradzają” kupowanie jednostek funduszy… bo teraz tanio jest, bo zysk murowany, bo przecież przyjdzie hossa i wszyscy staniemy się multimiliarderami ![]()
Jako, że a) jestem „rasowym” Polakiem i we wszystkim widzę podstęp b) wychowałem się z przekonaniem, że łatwych pieniędzy nie ma, tego typu stwierdzenia nie wzbudzają u mnie jakiejś euforii. Jednak mimo wszystko, skoro wszyscy o tym mówią, postanowiłem to „sprawdzić”.
Czytaj dalej…