Artykuły zapisane pod: ‘sukces’

Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk pisania co najmniej jednego posta dziennie. By uniknąć wymówki związanej z brakiem pomysłu w danym dniu wybrałem sobie jeden z bardzo wartościowych (i dość obszernych) blogów dotyczący właśnie wyrabiania nawyków i zwiększania produktywności: www.zenhabits.net. Przez 30 dni streszczam posty z kolejnych miesięcy archiwum, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dopuszczam jeden dzień przerwy w tygodniu. Mam nadzieję, że takie działanie mi pozwoli wyrobić nawyk codziennego systematycznego pisania na blogu, a Tobie da przegląd informacji zawartych na polecanym w wielu innych „blogach sukcesu” zenhabits.net

Success Isn’t a Competition: Boosting Others Helps You in the Long Run
Trzy prawdy dotyczące sukcesu:

  1. Dążenie do sukcesu nie wymaga współzawodnictwa
  2. Wspieranie innych pomaga osiągnąć sukces, w długim terminie
  3. Zazdroszczenie sukcesu innym i niszczenie ich nie pomaga NIKOMU

Każdy może osiągnąć sukces, każdy na swój sposób. To, że jedna osoba osiągnęła sukces, nie powoduje, że zabrała go Tobie. Współzawodnictwo może być czynnikiem motywującym, ale może też być destrukcyjne, a wtedy staje się przeszkodą na drodze do sukcesu. Uwalniając się od więzi współzawodnictwa, otwierasz się by móc pomagać innym. Pomagając innym zyskujesz nowe powiązania, a te mogą być niesamowicie wartościowe – w sensie posiadania dobrych znajomych, a czasem także zyskując coś w długim terminie.
Wspieranie innych powoduje pomaga na drodze do sukcesu, a niszczenie? Niszczenie może powodować, że chwilowo poczujesz się lepiej. Może spowodować, że Twój konkurent wypadnie z współzawodnictwa i może w krótkim terminie to Ci pomoże. Jednak nikt nie lubi ludzi, którzy niszczą innych. Zyskujesz złą reputację, a to wcześniej czy później źle się na Tobie odbije. Jeśli stajesz się przeszkodą na czyjejś drodze do sukcesu… będą robili wszystko by Cię „obejść”, a jeśli się nie da, to będą starali się Ciebie zniszczyć. Stracisz masę energii i czasu na odpieranie ataków, zamiast koncentrować się na Twojej drodze do sukcesu.

Productivity 2.0: How the New Rules of Work Are Changing the Game
Przez lata książki, artykuły i blogi o produktywności uczyły nas jak stać się produktywnym: „taśmowo” wykonywać zadania, koncentrować się na wielu rzeczach na raz, pracować szybciej… To era Produktywności 1.0. Nastał czas Produktywności 2.0. Czym jest produktywność 2.0 i jak różni się od Produktywności 1.0?
1. Nie wykonuj zadań z listy todo „taśmowo”
Produktywność 1.0: wykonuj zadania taśmowo, jedno za drugim, po kolei ze swojej listy todo. Im więcej wykonasz tym lepiej.
Produktywność 2.0: zwolnij, koncentruj się na jednym zadaniu, wpadnij w stan „przepływu” (Flow). Jakość ma największe znaczenie, ilość się nie liczy. Wykonywanie zadania wiąże się z pasja, a jego ukończenie z satysfakcją.
2. Zminimalizuj ilość spotkań i nie spędzaj wieków na planowaniu – po prostu zacznij!
Produktywność 1.0: zaplanuj wszystko ze szczegółami.
Produktywność 2.0: zapomnij o szczegółowym planowaniu. Zebrania są przeważnie stratą czasu. Określ niezbędne minimum, by uruchomić projekt, wykonaj to jak najszybciej i wystartuj w wersji beta, a później ulepszaj. Planowanie jest potrzebne, ale musisz wystrzegać się przeplanowania.
3. Papierkowa robota przestała istnieć – korzystaj z nowych techonologi.
Produktywność 1.0: naucz się jak ogarnąć stertę papierów
Produktywność 2.0: wykorzystuj komputery i internet by działać bez papierów. Nie potrzebujesz ksera, faxu, listów itd. Większość rzeczy można załatwić mailem czy formularzem na stronie internetowej.
4. Przestań działać wielo-zadaniowo… działaj wielo-projektowo, ale jedno-zadaniowo.
Produktywność 1.0: wykonywanie wielu zadań pokazuje jak bardzo jesteś produktywny
Produktywność 2.0: koncentruj się na jednym zadaniu. Możesz prowadzić kilka projektów (najlepiej ograniczoną liczbę – np. 3) na raz, ale nigdy nie myśl, nie pracuj nad dwoma, trzema na raz. Pracujesz nad projektem A zadaniem 1. Kończysz i czekasz, np. na potwierzenie przez klienta, zajmij się wtedy projektem B zadaniem 1.
5. Produkuj mniej
Produktywność 1.0: im więcej uda Ci się wyprodukować, tym lepiej. Dobrzy managerowie starali się wydobyć jak najwięcej produktywności ze swoich pracowników, dobrzy pracownicy starali się robić jak najwięcej, być produktywnymi.
Produktywność 2.0: więcej nie znaczy lepiej. Skoncentruj się na jakości, kreatywności i innowacyjności. Porównując np. do programistów. Jeden będzie siedział i pisał tony kodu… kończąc projekt za projektem, podczas gdy drugi zajmie się innowacyjnym projektem i pisząc niewielką ilość kodu stworzy fenomenalny produkt rewolucjonizujący całą branżę i stanowiący główne źródło dochodu firmy.
6. Zapomnij organizację dokumentów – taguj, archiwizuj i wyszukuj
Produktywność 1.0: wprowadzaj struktury przechowywania dokumentów, kataloguj, umieszczaj dokumenty na komputerze w folderach, te w kolejnych folderach, i w kolejnych.
Produktywność 2.0: dołącz etykietki do dokumentów (tagi) i archiwizuj… W momencie w którym będziesz potrzebował danego dokumentu skorzystaj z wyszukiwarki. Oszczędzisz MASĘ czasu.
7. Porzuć hierarchizowanie
Produktywność 1.0: każda firma ma swoją hierarchię, bo przekonanie jest, że tak jest efektywniej. Brak, lub słaba, komunikacja między najwyższymi a najniższymi szczeblami hierarchii powoduje opóźnienia w podejmowaniu decyzji, a tym samym zmniejsza wydajność.
Produktywność 2.0: hierarchie ulegają spłaszczeniu. Ludzie (często pracując jako wolni strzelcy) wybierają sobie nad czym i z kim chcą pracować. Współpraca to podstawa.
8. Pracuj mniej godzin, a nie więcej
Produktywność 1.0: Pracuj jak najciężej. Im więcej pracujesz tym lepiej.
Produktywność 2.0: Pracuj tyle ile chcesz. Zobacz, że praca nie stanowi całego życia. Wybieraj takie projekty, które Cię interesują – pracuj nad czymś co ma dla Ciebie znaczenie. Coraz więcej ludzi pracuje jako wolni strzelce, z domu. Coraz więcej ludzi ma nienormowany czas pracy. Jedni zaczynają pracę wcześniej i kończą wcześniej, inni zaczynają później i kończą później. Wiele ludzi ogranicza sobie ilość godzin pracy… dochodząc do wniosku, że osiągają tym samym więcej.



Autorem zdjęcia jest confusedvision

Patrząc z perspektywy ‘sukcesu’, oglądanie telewizji, raczej ciężko uznać za zajęcie produktywne i przybliżające nas w jakikolwiek sposób do realizacji naszych życiowych celów. Ciężko w nim także znaleźć jakiekolwiek czynniki istotne z punktu widzenia życiowych wartości większości z nas, jakimi są zdrowie, rodzina, czy przyjaźń. Patrząc także z materialnego punktu widzenia, ciężko na tym zarobić, nawet jeśli na jakiś czas każdy z nas wygrywałby w konkursie teleaudio, to w ogólnym rozrachunku wychodzi się na minus. Skoro oglądanie telewizji nie ma żadnych zalet, to dlaczego w (prawie) każdym domu jest co najmniej jeden telewizor, a przeciętny człowiek spędza przed telewizorem około 3-4 godzin (w Stanach 4:45) dziennie? Tego nie wiem, ale, jestem w stanie wymienić co najmniej kilka powodów, dla których warto zlikwidować abonament telewizyjny, a telewizor oddać komuś kogo nie za bardzo lubimy.

1. Więcej czasu, który możesz wykorzystać na cokolwiek zechcesz! Zawsze chciałeś coś zrobić, ale jakoś nigdy nie miałeś czasu? Nie włączaj telewizora przez tydzień, będziesz zdziwiony jak wiele czasu będziesz miał do wykorzystania. Wreszcie nauczysz się Francuskiego czy Włoskiego, ukończysz ten zaczęty projekt, wyślesz obiecane zdjęcia rodzinie, przeczytasz stertę książek, w których zakładka jest na 20tej stronie. Właśnie dostałeś cały miesiąc rocznie, gratis! (przy założeniu, że oglądałeś telewizję około 2 godziny dziennie) – tylko pomyśl co możesz zrobić z całym miesiącem wolnego?

2. Lepszy kontakt z ludźmi, których kochasz i którzy są dla Ciebie ważni. Spędź te dwie godziny dziennie z żoną (razem, a nie siedząc obok siebie wpatrzeni w TV), pobaw się z dziećmi, poczytaj im, odwiedź rodziców, a jeśli mieszkają daleko, napisz maila (czy list), zadzwoń do rodzeństwa, spotkaj się z przyjaciółmi.
Nie wiem dlaczego przyjęła się (ani skąd się wzięła) nazwa „okno na świat”. Telewizja powoduje tylko, że odwracamy się do świata plecami.

3. Wiedza. Czym się interesujesz? Jakie są Twoje pasje? Twoje hobby? Czy znajdujesz źródło informacji na ten temat w telewizji? Jeśli tak, to czy na pewno jest to najlepszy sposób na pozyskiwanie informacji na ten temat? Brian Tracy napisał w jednej z książek, że wystarczy poświęcić godzinę dziennie zgłębiając jakiś temat, by w ciągu 7 lat stać się światowej klasy ekspertem w tej dziedzinie. TYLKO godzina dziennie!

4. Kilkaset złotych rocznie – daj sobie sam podwyżkę! Abonament telewizji cyfrowej + koszt prądu… to kwota przekraczająca 600zł rocznie. Możesz za to kupić więcej niż jedną książkę miesięcznie, którą przeczytasz w odzyskanym czasie.

5. Ograniczysz konsumpcjonizm. Reklamy mają bardzo destrukcyjny wpływ na… nasz portfel. O ile lepiej będzie kupować, to co rzeczywiście potrzebujesz. Nie mówię tu o dusigroszeniu i jakimkolwiek ograniczaniu się… KUPUJ, ale to co wynika z Twoich potrzeb lub chęci, a nie to co „kazała” Ci kupić reklama.

6. Będziesz bardziej produktywny. Nie od dzisiaj wiadomo, że odpowiednia ilość snu ma bezpośredni wpływ na poziom naszej koncentracji i efektywności w ciągu dnia. Nie próbuj teraz nawet myśleć ile razy siedziałeś do 12 w nocy, oglądając 40 minutowy blok reklamowy, który właśnie przerwał końcówkę fantastycznego filmu. Mając pracę i swoje plany, rano i tak trzeba wstać o tej 6tej czy 7mej i właśnie włosy Pana Ibisza czy koszula męża Pani Marii z Pcimia Górnego zabrały godzinę czy dwie Twojego snu, rujnując tym samym efektywność jutrzejszego dnia.
Kto powiedział, że nie można spać 8 godzin dziennie zaczynając pracę wcześnie rano? Można! Zamień wieczorny film na sen.

7. Osiągniesz niezależność finansową. Masz gdzieś produktywność, bo i tak nienawidzisz swojej pracy? Mam dla Ciebie także dobrą wiadomość. Rzuć telewizję dla pieniędzy! Spędzając dwie godziny dziennie, możesz zbudować olbrzymie źródło pasywnego, bądź alternatywnego, dochodu. Jak? Dochód alternatywny: stwórz pomysł na udaną stronę internetową (realizację pozostaw profesjonalnej firmie) – plan to połowa sukcesu, kupuj/sprzedawaj na allegro, pisz bloga (na pewno COŚ umiesz robić, zacznij o tym pisać), naucz się nowego zawodu – takiego, który będzie dawał Ci więcej satysfakcji, prowadź szkolenia. Dochód pasywny: napisz książkę, stwórz jakiś kurs, zrób coś, co będzie regularnie dostarczało Ci przychodu.

8. Będziesz bardziej zrelaksowany. Jeśli ktoś twierdzi, że oglądanie telewizji to sposób na odpoczynek i relaks… to chyba jeszcze nigdy tak na prawdę nie odpoczywał i nie czuł się zrelaksowany. Telewizja zasypuje Twój umysł masa niepotrzebnych Ci do niczego informacji. Nie zrozum mnie źle, mnie też porusza to, że w Afganistanie od bomby islamskich wojowników zgineło xx osób, czy, że 2 letnie dziecko zostało zakatowane przez pijanego ojca… ale, tez fakty nie mają żadnego związku z moimi życiowymi celami. Nie mam też na nie wpływu (a jeśli nawet mam, to na pewno nie przez oglądanie telewizji). Telewizja wprowadza natłok zbędnych informacji do Twojego życia, przez co zwiększa się poziom Twojego stresu.

9. Będziesz zdrowszy. Ciężko mi też uwierzyć w to, że siedząc przed telewizorem zajadasz się zdrową żywnością. A nie są to przypadkiem chipsy czy popcorn, zalane piwem? OK, wiem, że nie wszystkim będzie się chciało, iść na siłownię zamiast oglądnąć Milionerów, odcinek tysiąc pięćset sto dziewięćset, ale… stop, poczekaj. Nie każę (nawet nie będę próbował sugerować) Ci podnosić ciężarów po całym dniu pracy, czy ćwiczyć do maratonu. Możesz… iść na spacer :o ) a jeśli żyjesz w związku… wyrzuć telewizor z sypialni! Przekonany? :o )

Oczywiście to tylko te powody, które są mi „bliższe”. Lista prawdopodobnie byłaby bardzo długa… dodając do niej np. narażanie dzieci na sceny morderstwa i sceny pornograficzne (zgodnie z Trash Your TV dziecko widzi 16,000 scen śmierci przed 18 rokiem życia, a badania wykazują, że powoduje to agresję w dalszym życiu), ograniczanie czasu spędzanego aktywnie z dziećmi, niszczenie środowiska czy w końcu uzależnienie od telewizji.

Nie twierdzę, byś wzbudził w sobie nastawienie do telewizji takie jak słuchacze Radia Maryja mają wobec telewizji TVN. Nie musisz też analizować powyższych powodów dla których warto dwa razy się zastanowić zanim sięgniesz po pilota, wymyśl swoje własne argumenty – chętnie je poznam – komentuj poniżej. Jeśli oglądanie telewizji jest Ci niezbędne… oglądaj, ale rób to z głową. Oto kilka sposobów jak ‘bezboleśnie’ ograniczyć negatywny wpływ telewizji.
* wyznacz sobie tygodniowy „budżet” czasu przed telewizorem i bądź bezwzględny. 5 godzin tygodniowo wydaje Ci się wystarczająco dużo – sprawdź! W ten sposób będziesz zmuszony do ‘myślenia’, czy rzeczywiście to co oglądasz Cię interesuje i wyłączania telewizora, by „zaoszczędzić” czas. Możesz też spróbować przejrzeć tygodniowy program telewizyjny zaznaczając programy, które chcesz obejrzeć… tak by zmieścić się w wyznaczonym budżecie czasu. Oglądniesz to co chciałeś, ale ponieważ będzie to zajęcie zaplanowane, możesz swobodnie zaplanować zajęcia przed i po (przecież wyłączasz telewizor, zaraz po skończonym programie, prawda?)
* jeśli w zbliżającym tygodniu jest film, który chciałbyś obejrzeć… zaglądnij do lokalnej wypożyczalni DVD – na pewno go też tam mają, a jeśli nie to zaproponują coś podobnego. Dzięki temu 80 minutowy film obejrzany na DVD trwa 80 minut. Ten sam 80 minutowy film obejrzany w telewizji trwa 110 minut.
* stwórz listę zajęć zamiennych. Zapisz rzeczy, które lubisz i możesz robić w porach, kiedy zwykle siedziałeś przed telewizorem. Za każdym razem zanim sięgniesz po pilota przejrzyj tą listę – czy na pewno nie masz ochoty zrobić czegoś innego?

Jestem Ciekawy jakie są Wasze poglądy na temat telewizji?


Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk pisania co najmniej jednego posta dziennie. By uniknąć wymówki związanej z brakiem pomysłu w danym dniu wybrałem sobie jeden z bardzo wartościowych (i dość obszernych) blogów dotyczący właśnie wyrabiania nawyków i zwiększania produktywności: www.zenhabits.net. Przez 30 dni streszczam posty z kolejnych miesięcy archiwum, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dopuszczam jeden dzień przerwy w tygodniu. Mam nadzieję, że takie działanie mi pozwoli wyrobić nawyk codziennego systematycznego pisania na blogu, a Tobie da przegląd informacji zawartych na polecanym w wielu innych „blogach sukcesu” zenhabits.net

30 Happiness Tips: Program Your Life for Optimum Enjoyment
Dla wielu ludzi celem w życiu jest po prostu szczęście… samo w sobie. Nie bogactwo, nie samochody, po prostu szczęście. Dużo osób potrafi być szczęśliwym tu i teraz, jednak wiele z nas nie jest zaprogramowana do w ten sposób. Oto kilka rad, jak przeprogramować się na szczęście:
* eksperymentuj, by odkryć co czyni Cię szczęśliwym
* otaczaj się szczęśliwymi ludźmi – jeśli spędzasz czas dookoła ludzi nerwowych, narzekających i wiecznie niezadowolonych… to ich emocje przejdą na Ciebie. Próbuj otaczać się tylko ludźmi zadowolonymi z życia.
* skupiaj się na dobrych rzeczach, które Cię spotykają w życiu – nawet jeśli przytrafi Ci się coś złego, nie koncentruj się na tym, zamiast tego pomyśl o czymś pozytywnym w Twoim życiu (np. zdrowie, kochający bliscy itp.)
* dziękuj za dobre rzeczy obecne w Twoim życiu – codziennie, pomyśl za co możesz być wdzięczny światu, pomyśl ile ludzi chciałoby być na Twoim miejscu podczas gdy zmagają się np. z chorobami, ubóstwem, samotnością.
* myśl nad sposobami rozwiązania problemów, zamiast nad samym problemem – zamiast męczyć siebie i innych zdaniami typu „Nie dam rady tego zrobić”, „To dla mnie za trudne”… skoncentruj się nad możliwymi sposobami rozwiązania problemu. Zawsze zadaj sobie pytanie „Jakie jest rozwiązanie?”
* akceptuj rzeczywistość taką jaka ona jest – zbyt często uzależniamy swoje szczęście od tego, żeby coś lub ktoś się zmienił. Naucz się akceptować otoczenie takim jakie jest. Nie dasz rady zmienić wszystkich i wszystkiego dookoła. Uzależnianie swojego szczęścia od tych zmian jest więc skazane na porażkę.
* doceniaj każdą chwilę – zamiast biec przez życie, staraj się mieć mniej zajęć z dnia na dzień… mniej spotkań, mniej zadań do zrobienia, mniej obowiązków. Rób wszystko wolniej i ceń każdą chwilę. Ciesz się każdą minutą Twojego życia.
* dostrzegaj małe rzeczy – zwracaj uwagę na to kiedy czujesz się dobrze, kiedy jesz coś smacznego, obserwujesz coś pięknego. Każda mała rzecz i każda mała chwila, to część Twojego życia.
* jeśli coś złego Ci się przydarzy, powiedz sobie „To przejdzie”… bo tak się stanie! A ty przetrwasz :)
* podążaj za swoją pasją – rób to co kochasz
* zwracaj uwagę na swoje osiągnięcia… zamiast na to czego nie udało Ci się zrobić.
* miej cel
* świętuj, kiedy coś osiągniesz – dostałeś podwyżkę, udało Ci się coś załatwić, osiągnąłeś jeden ze swoich celów – świętuj, tak jakby to były Twoje urodziny
* bądź uprzejmy w małych rzeczach – przepuść kogoś w kolejce, otwórz przed kimś drzwi, uśmiechaj się
* przestań być zazdrosny o to co osiągają inni – ciesz się z nimi… i skoncentruj na tym co Ty robisz
* przestań oglądać/czytać wiadomości – nic ważnego Cię nie ominie – zamiast tego czytaj książki i słuchaj muzyki

Design Your Life: What Would You Do If You Had Nothing To Do?
Co robiłbyś jutro gdybyś dzisiaj przeszedł na emeryturę? Wyobraź sobie, że nie musisz pracować. Możesz robić cokolwiek zechcesz (pieniądze nadal są „ograniczone”). Jak wyglądałby Twój idealny dzień? Takie pytania mają na celu wymuszenie myślenia o projektowaniu swojego życia. Wiele z nas robi to co robi, ponieważ jest to efektem serii różnych zdarzeń i kontynuujemy to co robimy, bez zastanowienia, bo przecież tak jest łatwiej. Projektowanie życia nie jest łatwe. Większość ludzi, mimo, że uważają swoje życie za „poukładane”, to znajduje obszary, które nie są do końca takie jak by tego naprawdę chcieli. W kilku krokach jesteś jednak w stanie świadomie zaprojektować swoje życie:
1. zastanów się co jest dla CIEBIE tak naprawdę ważne. Zrób listę 4-5 rzeczy. Szczerą!
2. jakie są Twoje pasje? co kochasz robić? Czy można „z tego żyć”? Jeśli tak, obierz karierę w tym kierunku.
3. zaprojektuj swój idealny dzień – wybierz 4-5 zadań najważniejszych dla Ciebie w danym dniu, upewnij się, że chociaż jedno z nich związane jest z Twoją pasją, dołacz do tego swoje rutynowe części dnia (np. poranek, wieczór)… O której wstajesz? O której idziesz spać?
4. zastanów się nad zmianami, które musisz wprowadzić, żeby z Twojego aktualnego dnia, zrobić Twój idealny dzień… i by każdy dzień stał się rzeczywiście idealny.
5. wprowadź te zmiany, które są pod Twoją bezpośrednią kontrolą, natychmiast. Np. czas kiedy wstajesz, poranna rutyna (śniadanie, ćwiczenia, planowanie dnia?). Zastanów się czy wszystko co robisz w ciągu dnia znajduje się na liście Twoich najważniejszych 4-5 rzeczy? Jeśli nie staraj się takie zadania eliminować.
6. zacznij wprowadzać zmiany długoterminowe – np. zmiana ścieżki kariery (powiązanie z życiową pasją), zmiana miejsca zamieszkania. Cokolwiek wymaga dłuższego zaangażowania, możesz zacząć robić już teraz i monitorować swój postęp codziennie.
7. wydrukuj opis swojego perfekcyjnego dnia i koncentruj się na nim kiedy wprowadzasz zmiany. To jest życie, które Ty zaprojektowałeś, a nie takie, w które wpadłeś. Ty kontrolujesz swoje życie…

Haiku Productivity: The Fine Art of Limiting Yourself to the Essential
Każdy z nas słyszał o zasadzie Pareto 80/20. Mimo, że procenty może nie są dokładne zasada jest jak najbardziej słuszna. Powinieneś skoncentrować się na mniejsze ilości rzeczy, która da Ci największą ilość efektów. Niestety ciężko jest koncentrować się ustawicznie na tylko istotnych rzeczach i eliminować całą resztę. Haiku Productivity, przychodzi z pomocą. Haiku, to oryginalnie wiersze pisane na wschodzie (Japonia) składające się dokładnie z 17 sylab w 3 liniach po 5, 7 i 5 sylab. Forma tych wierszy jest bardzo ograniczona, dlatego poeta jest niejako zmuszany do koncentrowania się tylko na tych słowach, które nadadzą największe znaczenie dla wiersza. Z takimi ograniczeniami, nie można użyć wielu słów, by wyrazić przekaz. Trzeba się koncentrować na małej ale kluczowej liczbie słów. A czym jest Haiku Productivity (Produktywność Haiku)?
Haiku Productivity nie pomaga wykonać dwa-trzy razy więcej zadań w tym samym czasie. Celem filozofii jest wykonanie mniejszej ilości zadań, ale zyskanie tym samym większej ilości efektów (tak jak w zasadzie Pareto). Haiku Productivity różni się od zasady Pareto-Lorenza tym, że oprócz koncentracji na niezbędnych zadaniach, eliminuje zadania zbędne – całkowicie. Upraszcza życie. Jest jedna zasada: nakładaj limity na wszystko co robisz w życiu, np. ilość celów jakie starasz się osiągnąć w tym samym okresie czasu, ile razy dziennie odbierasz email (czasami trzeba wysłać coś pomiędzy wyznaczonymi godzinami – zrób to! ale nie sprawdzaj wtedy innej poczty!), ile MITów (Most Important Task – Najważniejsze Zadanie) dziennie możesz sobie wyznaczać. Możesz nawet ograniczyć liczbę rzeczy, które posiadasz do np. 100.
Nakładając sobie limity, wprowadzając ograniczenia, zwiększasz swoją koncentrację na tym, co rzeczywiście jest Ci niezbędne.

Engineer Life: Set Up Habit Changes So It’s Hard to Fail
Na wstępie, bardzie ciekawe porównanie: Wyrabianie w sobie nawyku, jest jak wracanie do domu przez wielkie zaspy śnieżne… za pierwszym razem jest bardzo ciężko, jednak z każdym kolejnym przejściem jest coraz łatwiej, aż dochodzimy do momentu kiedy łatwiej jest iść wydeptaną ścieżką niż inna drogą.
Dlaczego jednak wyrabianie nawyków jest tak ciężkie? Główną przyczyną jest negatywne wsparcie, negatywne odczucia, negatywny odzew. Z negatywnym odzewem spotykamy się, kiedy wyrabiając nawyk natrafiamy na ból, trudność, krytykę oraz jakiekolwiek inne złe odczucia, zamiast dobrych. Np. ciężkie, trudne ćwiczenia, związane są z negatywnym odczuciem… którego nie byłoby gdybyś siedział sobie w fotelu – nie ćwicząc. Przeciwieństwem są pozytywne odczucia, np. kiedy ktoś z otoczenia powie Ci, że wyglądasz zdrowiej, lepiej… zachęca Cię to do dalszych ćwiczeń.
Jak wykorzystać pozytywne/negatywne odczucia podczas wyrabiania nawyków – tak by nie ponieść porażki? Przeanalizuj to. Kiedy negatywne odczucia górują, zmiana nawyku nie powodzi się. Żeby odnieść sukces pozytywne odczucia muszą być większe niż negatywne. Zwiększ więc pozytywne odczucia lub zmniejsz negatywne.
Zazwyczaj ludzie ponoszą porażkę zrzucając wagę, wyrabiając nowy nawyk, ponieważ na efekty trzeba długo czekać. Musisz znaleźć natychmiastowe pozytywne odczucia pracując nad nawykiem, np. prowadź dziennik swoich postępów. Sam fakt, że pracujesz nad nawykiem da Ci satysfakcję. Możesz też blogować o tym.
Dodatkowo zmniejsz negatywne odczucia, np. rzucając palenie korzystaj z gum nikotynowych, ćwicząc zacznij od małych wysiłków.

Mastering Productivity: How to Be More Effective With Your Time
Czas to specyficzny zasób. Jego specyficzność polega na tym, że nie może być odzyskany, kiedy już minął. Lepiej więc wykorzystać dany nam czas w pełni, starając się by był on jak najbardziej produktywny. Ale co oznacza Produktywny Czas? Produktywność jest kombinacją skuteczności i wydajności.

Efektywny Czas: rób to co chcesz robić. Wiedza o tym, czego chcesz doświadczyć w życiu i co chcesz robić w życiu definiuje to czy spędzasz swój czas efektywnie.

Wydajny czas: rób rzeczy w prosty sposób.
* Jedną z rzeczy jakie robi nasz mózg jest przypominanie sobie rzeczy, których jeszcze nie zrobiliśmy. To strata czasu. Korzystaj z jakiegoś systemu (np. GTD czy ZTD) by te zasoby odzyskać.
* Prawie każde zadanie zostało wykonanie przez kogoś na świecie wielokrotnie. Wszyscy szukają sposobów by robić rzeczy łatwiej, szybciej i lepiej. Zanim zaczniesz coś robić poszukaj w internecie, a znajdziesz sprytniejsze sposoby na zrobienie tego co masz zrobić. Korzystaj z doświadczenia innych. Nie trać czasu na wywarzanie otwartych drzwi.
* Każdy wie, że wykorzystanie programów do robienia rzeczy za Ciebie jest bardzo dobrym pomysłem, jeśli chodzi o automatyzację (np. automatyczne pobieranie aktualizacji, zaplanowane zadania defragmentacji dysków itp.). Ten sam schemat możesz wykorzystać automatyzując swoje codzienne czynności… np. poranną, czy wieczorną rutynę. Co prawda nie wykona się ona za Ciebie fizycznie, ale rutyna na pewno przyspieszy wykonywanie czynności i uwolni Cię od myślenia ‘co dalej?’.
* Jeśli musisz coś zrobić, a nie chcesz… zleć to komuś.

Produktywny czas: rób w prosty sposób to co chcesz robić.


Czytając wiele blogów (a także książek) dotyczących zarządzania czasem, lub raczej zarządzaniem codziennymi obowiązkami i zadaniami, zauważyłem, że podstawą wszystkich „systemów” są listy ToDo. OK, pomyślałem, i ja zacznę korzystać z listy zadań do zrobienia. Okazało się to wcale nie być takim prostym. Próbowałem wiele narzędzi i aplikacji (włączając w to zakup PDA), jednak po wielu nieudanych próbach poddałem się… na jakiś czas. Kilka miesięcy temu „temat” powrócił i rozpocząłem przygodę z listami todo jeszcze raz.
Zacząłem od zapisywania wszystkiego, co mam do zrobienia w internetowej aplikacji Backpack. Nie jest to co prawda typowa lista (ta sama firma stworzyła typową listę Tadalist jednak nie Backpack daje dużo większe możliwości). Jest czymś w rodzaju „miejsca zbierającego informacje” – co dla mnie działało wyśmienicie. Stworzyłem listę zadań, listę stron do odwiedzenia, plan na „życie” oraz umieszczałem tam wszelkie notatki, które gdzie musiałem umieścić. Wszystko fajnie, ale pojawił się problem kiedy przypominałem sobie o czymś do zrobienia, kiedy byłem z dala od komputera. Tak samo, ciężko było sobie przypomnieć co jeszcze miałem na liście, podczas zakupów. Nadal korzystam z Backpack’a, ale racze do zbierania pomysłów.
Kolejnym systemem było zapisywanie listy ToDo w telefonie. Codziennie wieczorem ustalałem zadania do zrobienia w dniu następnym. Zadania konieczne ustawiałem z wyższym priorytetem, zadania, które nie było pilne z niższym. Telefon mam prawie zawsze przy sobie, więc zapisywanie nowych zadań podczas dnia było proste. Zadania związane z pracą starałem się trzymać w programiku, który cały czas ma w moim Macu (CheckOff) – dzięki temu w telefonie pozostawały tylko zadania domowe, zakupy i inne rzeczy do załatwienia. Codziennie rano po przyjściu do pracy przeglądałem listę w telefonie i przepisywałem zadania „biurowe” do CheckOff, kasując je jednocześnie z Nokii. Ten system działał bardzo fajnie, ale brakowało mi w nim czegoś takiego jak „pełny obraz” tego co robię i dlaczego.
Na stronie zenhabits.net (zobacz moje streszczenia archiwów tej strony z kolejnych miesięcy) poznałem podstawy, bazującego na GTD, systemu ZTD. ZTD jest uproszczeniem GTD i stanowi zbiór dobrych nawyków dotyczących planowania każdego dnia. „Wdrażając” ZTD (Zen To Done) posłużyłem się super narzędziem jakim jest PocketMod. PocketMod to zestaw „karteczek”, które możemy sobie dowolnie wybrać… i ułożyć, by po wydrukowaniu tworzyły pewnego rodzaju książeczkę. I tak, ja, wdrażając ZTD (+to co mi było potrzebne) stworzyłem sobie PocketMod’a z następującymi karteczkami:
- strona 1: @work – wszystkie zadania związane z pracą (które nie znajdują się na stronie MIT) (lista todo)
- strona 2: Big Rocks – czyli duże kamienie: zadania, które chcę wykonać w tym tygodniu, które są dla mnie ważne (kartka w linie)
- strona 3: MIT – na podstawie Big Rocks codziennie rano ustalam sobie 3 MITy (Most Important Task), czyli najważniejsze zadania dnia (kalendarz tygodniowy)
- strona 4 i 5: notatki – tu umieszam zwykle to co mam do wykonania w przyszłym tygodniu, bądź różne inne notatki
- strona 6: Lista zakupów
- strona 7: Kalendarz tygodniowy – tu umieszczam wszystkie spotkania, wizyty u lekarza, filmy do obejrzenia w telewizji, wypady ze znajomymi (kalendarz tygodniowy)
- strona 8: @home – zadania do wykonania w domu (które nie znajdują się na stronie MIT) (list todo)
Z pocketmod’a korzystam od dwóch tygodni, więc nie jest to zbyt wiele czasu by wyrobić sobie opinię. Widzę jednak, że moje życie stało się „uproszczone”. Nie muszę o niczym pamiętać i o niczym nie zapominam. Przeglądając pocketmoda czasami „łapię się” na myśleniu „o kurcze, faktycznie, jeszcze to mam zrobić”, co dowodzi temu, że bez pocketmoda nie wykonałbym niektórych rzeczy, bo po prostu bym o nich zapomniał. Jednocześnie czują w głowie taki „spokój”, że nie muszę p niczym pamiętać, że kończąc jedną rzecz patrzę w pocketmoda i wiem co mam robić dalej, że na zakupach nie stoje na środku sklepu zastanawiając się co jeszcze lub nie biegam z jednego na drugi koniec hipermarketu bo sobie przypomniałem, że jeszcze coś trzeba kupić z innego działu. Wszystko jest uporządkowane. Pocketmod naprawdę działa.

PS. Jeśli jesteś szczęśliwym użytkownikiem Mac’a, to istnieje program do tworzenia pocketmod’ów offline – PagePacker (mój pocektmod w tym tygodniu został wykonany właśnie nim ;) )

PS2. Jeśli PDA byłoby zintegrowane z telefonem (czyli typowy Smartphone), to pewnie korzystałbym z niego do dzisiaj. Niestety nie był, a noszenie telefonu i PDA jakoś mi nie wychodziło. Aktualnie marzę sobie o zakupie Google G1, wiec mój pocketmod’owy nawyk może zostać zastąpiony wersją ‘elektroniczną’.