Plan dnia sposobem na osiągnięcie wymarzonych rezultatów. Porządkowania życia ciąg dalszy.

Autorami wykorzystanych zdjęć są zoutedrop i philippe.charles9
Nie tak dawno podzieliłem się z Wami moim „sekretnym” sposobem na uporządkowania życia. Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na kolejny sposób, który od ponad pół roku, z powodzeniem, stosuję. Prosta życiowa sztuczka, bo tak można to nazwać, nie dość, że utrzymuje mnie na drodze do postawionych sobie celów, to wprowadza pewnego rodzaju harmonię do mojego dnia.
Żeby nie przedłużać, powiem prosto z mostu, zwłaszcza, że nie jest to jakaś wiedza tajemno-magiczna zaczerpnięta wprost z krainy OZ.
Stwórz rutynowy plan swojego dnia
Eh, wiem, że to nie brzmi może porywającą i Twoje chęci na przeczytanie tego wpisu do końca nie są już tak duże jak podczas czytania wstępu, ale daj mi szansę
Zacznijmy od tego, że prawie każdy z nas, Was, ma pewnie „jakąś” rutynę w trakcie swojego dnia. Pewnie wstajesz o określonej godzinie codziennie, o określonej godzinie codziennie zjawiasz sie w pracy, o tej samej zawsze kończysz. Obiad czy kolacja również ma swoją stałą porę. Po głowie więc chodzi Ci pytanie: „Krzysztof, daj spokój z banałami”. OK, masz rację pomysł jest banalny, ale MOŻNA nim zdziałać naprawdę wiele!
Ile z Twoich planów/projektów/pragnień osiągnięcia czegoś ma przypisany stały czas w Twoim dniu?
Pozwól, że zadam powyższe pytanie w inny sposób: Czy jesteś pewien, że rzeczy, które chcesz osiągnąć mają swoje stałe miejsce pośród Twoich codziennych 24 godzin? Czy może ciągle sobie powtarzasz, że chciałbyś schudnąć, a jednak w Twoim planie dnia nie ma wpisanego 30-minutowego joggingu lub godzinnej siłowni? Czy może ciągle sobie powtarzasz, że wreszcie zabierzesz się za ten projekt z myślą o którym wykupiłeś domene internetową, a jednak w Twoim planie dnia nie ma zarezerwowanej godziny, czy dwóch, dziennie na pracę nad nim? Czy może zawsze kiedy słyszysz rozmowę, lub piosenkę, w języku francuskim przypomina Ci się jak bardzo chcesz się nauczyć tego języka, ale mimo to Twój plan dnia nie przewiduje godziny dziennie na naukę?
Sekretem osiągnięcia czegokolwiek jest DZIAŁANIE
Jeśli nie wyznaczysz stałych godzin w ciągu dnia na działanie w kierunku swoich marzeń i pragnień zgadnij, kiedy je osiągniesz? Jestem prawie pewien, że NIGDY nie znajdzie się ta „wolna chwila”. Cokolwiek chcesz osiągnąć, musisz przeznaczyć na to jakiś fragment każdego dnia. Godzina na siłownię, pół godziny na bieganie, 20 minut czytania, pół godziny pisania, godzina nauki nowego języka… myślę, że sam najlepiej wiesz co powinno się znaleźć w Twoim planie Twojego dnia.
Co jeszcze daje stworzenie sobie takiego „standardowego” planu dnia? Przede wszystkim poczucie kontroli, panowania nad tym co i kiedy robimy. Odkąd zacząłem żyć wg pewnego rodzaju „schematu dnia” mam to uczucie, że każdy dzień przybliża mnie do osiągnięcia moich celów. Nie muszę zastanawiać się co teraz robić, albo kiedy „wycisnąć” chwilę na czytanie książki czy trochę ruchu na siłowni. Wszystko ma swój określony czas w ciągu dnia.
Ponadto, przypisanie zajęć do określonych godzin dramatycznie zwiększa produktywność. Prokrastynacja, czyli odkładanie na później, które tak bardzo nam wszystkim przeszkadza w osiągnięciu wymarzonego życia, przestaje być problemem. Kiedy przychodzi pora biegania, idziesz biegać, nie próbujesz odwlekać tego zasłaniając się np. czytaniem, bo na czytanie jest też zaplanowany czas, kiedy indziej! Natomiast ta pora, ta godzina w trakcie dnia, jest przeznaczona właśnie na bieganie – sam sobie ją wyznaczyłeś. To naprawdę działa. Dni „stracone”, w których wieczorem towarzyszyło mi poczucie „niedosytu”, że nie zrobiłem za dużo (a były takie!) minęły, mam nadzieję bezpowrotnie.
Nie mówimy tu o dokładnym planowaniu każdej jednej czynności w trakcie dnia. Chodzi o ogólne ustalenie kiedy i co robimy. Dla przykładu podzielę się z Wami jak wygląda mój typowy dzień, może to pozwoli mi lepiej wytłumaczyć co chciałbym przekazać.
Mój dzień zaczyna się o godzinie 6 rano, kiedy dzwoni budzik. Wstaję zazwyczaj pół godziny później i wskakuję z książką do wanny. Czytam 20 stron. Później śniadanie i do pracy. W biurze jestem zazwyczaj około godziny 9-9:30. Każdy dzień w biurze rządzi się osobnym planem (koniecznie przeczytaj, jak w ustalaniu tego planu pomaga mi Evernote). Do godziny 12 staram się zrobić co najmniej 2 z 3 MITów (najważniejszych zadań na cały dzień). I o godzinie 12 jadę na siłownię. Ustaliłem sobie takie godziny pracy, które umożliwiają mi wyjście na siłownię i obiad w trakcie dnia. Do biura wracam zazwyczaj około godziny 14-14:30. Pracuję do godziny 19-20 – w zależności od tego, o której przyszedłem do biura, jak długa była moja przerwa… no i jak dużo jest do zrobienia
Ostatnią rzeczą jaką robię w biurze jest wyznaczenie 3 MITów na kolejny dzień. Dwa razy w tygodniu zostaję trochę dłużej, żeby coś poczytać, a czasem napisać – taki czas dla mnie i moich hobby. W domu jestem około godziny 21. Włączam jakiś serial (dla ciekawych: kiedyś 24, później Dr House, teraz Californication) i wskakuję na „maszynę eliptyczną” (nie wiem jak inaczej się to nazywa) i biegam oglądając film przez 45 minut. Prysznic. Czas spędzony z żoną, jakaś książka… lub gra w Sudoku, która ostatnio mnie dość mocno wciągnęła. Spać idę nie później niż o 23.
Tak wygląda mój typowy dzień od poniedziałku do piątku. Typowy nie oznacza każdy! Nie staram się kurczowo trzymać wyznaczonej rutyny. Jeśli mam ochotę pospać dłużej, to śpię
Kiedy zamiast pobiegać mam ochotę posiedzieć ze znajomymi… hmm… to nie biegam. Oczywiście staram się by nie było to nagminne. W końcu wyznaczona rutyna skądś się wzięła i ma wiele wspólnego z moimi celami, które chcę przecież osiągnąć. To nie ma być niewola. Ty układasz ten plan, niech będzie dla Ciebie nie tylko produktywny, ale i pełen zabawy, zróżnicowany, ciekawy. Niech będzie także elastyczny! Nie zawsze udaje się dotrzeć do domu o tej samej godzinie, czasami coś wypadnie, powinieneś, z uśmiechem na ustach, dostosować swój plan, lub po prostu czasem z niego zrezygnować.
Warto też zadbać by rutyna towarzyszyła nie tylko dniom pracującym. Weekendy też mogą mieć swój stały rytuał. Może nie tak dokładny jak dni pracujące, ale dobrze jest nie musieć się zastanawiać „co ja będę dzisiaj robił?” budząc się w sobotę rano – lepiej znać już odpowiedź zanim pojawi się to pytanie.
Spróbuj, nawet za chwilkę, ułożyć swój dzień w taki sposób, by znalazło się w nim oprócz codziennych obowiązków miejsce na Twoje marzenia i cele, a także na coś przyjemnego, coś co lubisz.
Może nie ma tutaj tajemnej magii, jednak wyznaczając określony czas, każdego dnia, na dążenie do postawionych sobie celów ma działanie magiczne; daje poczucie kontroli na swoim życiem i ciągłego zbliżania się do realizacji marzeń. A tego chce chyba każdy z nas.

Bieganie i jednoczesne oglądanie seriali? Myślę że niewiele osób tak może, gratuluję tej umiejętności:)
Arek nie wiem co w tym dziwnego. Samo bieganie mnie nudzi, a na samo oglądanie seriali szkoda mi czasu. Wcale nie trzeba specjalnych umiejętności do tego, by te obie czynności połączyć. Korzystam z maszyny eliptycznej (zobacz w google) – mogę więc ćwiczyć w domu.
Kiedyś biegałem na siłowni… są tam bieżnie z wbudowanymi telewizorami, ale wolę czas na siłowni spędzać inaczej
Jak widzisz to już dwa sposoby osiągnięcia „niemożliwego”
Ja jestem jednak fanem robienia jednej rzeczy na raz. Chociaż przyznam że teraz oświeciło mnie że jednak robię coś podobnego jak ty – przy skrobaniu ziemniaków włączam telewizor ale dużo mi umyka z tego co się tam w tym czasie dzieje.
No nie wpadłem na to, żeby oglądać film i biegać
. I przez to filmów mało oglądam, bo czasu szkoda. Niestety narazie nie mogę sobie pozwolić na taką maszynę.
Teraz na wakacjach staram się wykonywać tzw. rutynowe czynności rano, bo później znajdę coś dodatkowego i ciekawego, to o późnych godzinach w nocy wraca mi świadomość :D
@Arek
Hmm… nie wydaje mi się, żeby bieganie czy oglądanie filmu wymagało jakiejś wytężonej koncentracji uwagi. Zresztą, dla mnie działa, dla innych może nie.
Mam nadzieję, że ten jeden przykład nie zniechęci Cię do spróbowania tego co opisuję w pozostałej części artykuły – który bynajmniej o bieganiu i oglądaniu nie był
@godlark
Ja maszynkę kupiłem już jakiś czas temu – w MAKRO na promocji (wcale nie potrzeba niczego wyszukanego).
Odnośnie drugiej części Twojego komentarza… czy uważasz, że to co sobie zaplanujesz (rozumiem, że to nazywasz „rutynową czynnością”) nie może być ciekawe?
Pozdrawiam
Fakt – rutyna pozwala uporządkować dzień. Od niedawna spisuję najważniejsze MIT-y w pracy i staram się je za wszelką cenę realizować. Niestety jest mnóstwo osób, które mi w tym przeszkadzają
, ale mimo to jakoś pracy wzrosła. Staram się też nie reagować zbyt nerwowo na naciski, żeby „szybciej robić”.
Do realizacji zaplanowanych zadań nie potrzeba tak na prawdę wielkich filozofii i snucia wielkich planów. Po prostu spisać co ważnego do zrobienia i DZIAŁAĆ!
Wcale tak nie uważam
Jednak ja szybko zachwycam się nowymi rzeczami, więc np. jakbym dostał możliwość zaprogramowania robota LEGO, to w najbliższych dniach nie miałbym na nic innego czasu.
@Jerzy
Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś. Zabawne jak wielu ludziom potrzeba wielu lat, by dojść do tego, że nigdzie nie dojdą bez działania.
@godlark
Pytanie tylko, czy „programowanie robota LEGO” jest związane z pracą/rozwojem/nauką czy jest tylko rozrywką? Pamiętaj, że zgodnie z tym co sugeruje Brian Tracy (na jednym ze swoich szkoleń dostępnych na YouTube) optymalny stosunek czasu przeznaczonego na rozrywkę do czasu przeznaczonego na naukę powinien wynosić 3:1 (dla ciekawych, ponoć dla przeciętnego człowieka ten stosunek wynosi 50:1!!).
Cześć Wam:)
Ja jestem wyznawcą koncentrowania się w pełni na jednej czynności- bardzo lubię zacząć jedną rzecz koncentrować się tylko na niej- dopiero jak skończę przechodzę do drugiej:)Technikę tą stosuję przede wszystkim przy nauce i pracy naukowej:) Natomiast w niektórych przypadkach należy łączyć dwie czynności-dzięki temu możemy oszczędzić trochę czasu:)Np. Biegać i słuchać jakiegoś audiobooka-biegamy ruszamy się a przy okazji troszkę skorzystamy z literatury. Jeżeli są czynności wymagające mniejszej koncentracji to można je łączyć:) Albo mój znajomy- prasuje i wykonuje wszystkie telefony z listy(daj na głośno mówiący)-jeszcze nie spalił żadnej koszuli a więc to działa:D
Pozdrawiam i życzę owocnych eksperymentów:)
Troszkę niestylistycznie to napisałem-ale musiałem już uciekać i nie mam czasu na poprawki-myślę, że mimo wszystko zrozumieliście o co mi chodzi:):):)
Cześć Wszystkim,
ja staram sie skupic na robieniu trzech najwazniejszych rzeczy dziennie.
Moim zdaniem mniej znaczy wiecej,ale gratuluje tez chcialabym umiec robic kilka rzeczy na raz.
pozdrawiam
Wszystko ładnie pięknie, jednak jest jedno ale…
Ile czasu poświęcasz rodzinie (żonie)?
Rano wstajesz, kąpiel i książka + śniadanie, później praca i wracasz o 21. Wskakujesz na orbitreka na 45 min, pozniej by sie wypadało umyć bo jednak troche sie można przy tym napocić. Nastepnie czas spędzony z żoną… ile tego czasu? Nie za mało? Bo o 23 idziesż spać. Jeśli poświecasz więc rodzinie 1 godz na 24, to troche mi przykro, ale niestety Twój styl życia dba jedynie o to, co Ty chcesz i uważasz że jedynie Tobie się należy. Niestety, myslałem że coś ambitnego przeczytam, ale ten tekst do mnie nie przemowił, wręcz przeciwnie, odciągnął mnie od takiego stylu życia.
Rozumiem że plan dnia trzeba sobie ustalić, ale nie należy dbać tylko o siebie – niestety Krzysztofie, jesteśmy osobnikami żyjącymi w stadzie…