Czym dla Ciebie jest wolność finansowa?


Autorem zdjęcia jest abnelgonzalez

Czy wolność finansowa jest zachcianką z kategorii ‘fajnie by było’ czy może elementem niezbędnym do szczęśliwego życia? Przypuszczam, że odpowiedzi na to pytanie nie byłyby jednoznaczne. Wynika to z tego jak różnie jest określana wolność finansowa przez różnych ludzi. W książkach, artykułach czy nawet w luźnych rozmowach wyodrębnić można kilka typowych definicji wolności finansowej.

Najmniej popularne, chociaż i tak dość często przytaczane, jest uniezależnienie się od pieniędzy poprzez wyzbycie się chęci posiadania. Osobiście staje mi przed oczami wizerunek pustelnika, czy działacza GreenPeace koczującego w namiocie i jedzącego zioła lub robale. To pewnie spore przejaskrawienie, ale przecież u podstaw tego podejścia stoi (możliwie) całkowite zignorowanie pieniądza i napędzanego nim świata komercyjnego. Zignorowanie czegoś co w dzisiejszych czasach jest równoznaczne z izolacją i zamknięciem się na możliwości rozwoju jakie są nam dane w XXI wieku. Jako człowiek zorientowany na sukces zapewne nie tak postrzegasz wolność finansową.

Dla innych ludzi wolność finansowa jest równoznaczna z brakiem długów. Długi tworzą z ludzi niewolników. Człowiek traci wolność wyboru tego co i kiedy chce robić, ponieważ dług zmusza go do pracy – zwykle w określonym miejscu i określonych godzinach. Większość ludzi wstaje rano do pracy, „bo z czegoś przecież trzeba płacić rachunki i spłacać kredyt”.

Wolność postrzegana jest wtedy jako sytuacja, w której wszelkie rachunki, opłaty i zakupy nie stanowią finansowego wyzwania. Osobom takim wystarczy praca za którą otrzymują wynagrodzenie przewyższające wysokość wydatków, zarówno tych planowanych jak i nieprzewidzianych. Wolnością finansową jest w pełni spłacony samochód, mieszkanie czy dom oraz posiadanie gotówki na wszelkie codzienne wydatki.

Można powiedzieć, że kolejnym typem ludzi są tacy, którzy oprócz braku jakichkolwiek długów, dzięki zarobkom, chcą móc sobie pozwolić na komfortowe życie, piękne wille, luksusowe wakacje, drogie samochody, markowe ubrania, perfumy, biżuterię. Często to właśnie osoby, które żyją komfortowo na kredyt, postrzegają wolność finansową w taki właśnie sposób; spłata kredytu jest momentem ich „uwolnienia”.

I jest jeszcze jeden typ ludzi. Ludzie, dla których wolność finansowa, to brak konieczności podejmowania pracy. Stan, w którym zgromadzone aktywa generują zysk zaspokajający wszelkie finansowe potrzeby. Stan, w którym pracujesz nie dlatego, że musisz, tylko dlatego, że chcesz. Stan, w którym możesz oddać się swojej pasji, robić to co chcesz, bez martwienia się o rachunki do zapłacenia. Poczucie bezpieczeństwa. Brak obaw związanych z utratą pracy czy możliwości zarabiania oraz innymi nieprzewidzianymi zdarzeniami.

W ten właśnie sposób ja postrzegam wolność finansowa. Wolność finansowa to wolność wyboru. Wyboru tego co, kiedy i gdzie chcę robić. Wyboru stylu życia.

A jaka jest Twoja definicja wolności finansowej?

  • Print
  • PDF
  • Blip
  • Twitter
  • Flaker
  • Wykop
  • Sfora.pl
  • Co-Robie.pl
  • Grono
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Tumblr

  1. Adam Hepner
    Styczeń 31st, 2010 at 23:09
    Reply | Quote | #1

    Zgadzam się z tą ostatnią – wolność finansowa to stan, w którym człowiek nie musi pracować.

    Chociaż osobiście uważam, że na świecie można robić zbyt wiele fajnych, wciągających, kreatywnych rzeczy (przedsięwzięć), które kreują nową wartość, żeby tracić czas na nicnierobienie. Wolność finansowa daje ten komfort, że skoro już na coś poświęcasz czas, to z własnej, nieprzymuszonej woli, i dlatego, że coś Ci sprawia przyjemność i satysfakcję, a nie po to, żeby opłacić rachunki. Wtedy człowiek ma szansę się realizować, jak również ma pełną swobodę w kwestii wyboru na czym chce się aktualnie skupić. Dziś może chcesz napisać i wydać książkę, za 5 lat będzie Ci zależało na wychowaniu dziecka (a to wymaga przecież głównie czasu), zaś za 15 lat być może będziesz zaangażowany w szerzenie pomocy i edukacji w krajach trzeciego świata. Kto wie? Tylko, że to nie na etacie ;)

  2. Maro
    Luty 4th, 2010 at 22:07
    Reply | Quote | #2

    Wolność finansowa kojarzy mi się z możliwością wydania gotówki na cokolwiek, co jednocześnie nie będzie obarczone poczuciem winy za wydawanie pieniędzy na głupoty. Nie mam na myśli sytuacji typu „dzisiaj kupuję sobie statek” tylko raczej codzienne, życiowe sytuacje – przechodząc obok sklepu zobaczyłem coś, co zapragnąłem mieć, i mogłem bez problemu sobie na to „od ręki” pozwolić.

    Co do braku konieczności podejmowania pracy – oczywiście, fajnie by było mieć tyle kasy, żeby do końca życia nawet nie myśleć o pracy. Z drugiej jednak strony, czasami chodzę do pracy dla samego tylko „pracowania”, nie zarabiania. Poza tym, jak mawia mój ojciec, pieniądze zdobyte w pocie czoła, okupione ciężką pracą i krwią szanuje się o wiele bardziej :)

  3. Krzysztof
    Luty 7th, 2010 at 11:43
    Reply | Quote | #3

    Adam Hepner :
    Wolność finansowa daje ten komfort, że skoro już na coś poświęcasz czas, to z własnej, nieprzymuszonej woli, i dlatego, że coś Ci sprawia przyjemność i satysfakcję, a nie po to, żeby opłacić rachunki. Wtedy człowiek ma szansę się realizować, jak również ma pełną swobodę w kwestii wyboru na czym chce się aktualnie skupić. Dziś może chcesz napisać i wydać książkę, za 5 lat będzie Ci zależało na wychowaniu dziecka (a to wymaga przecież głównie czasu), zaś za 15 lat być może będziesz zaangażowany w szerzenie pomocy i edukacji w krajach trzeciego świata.

    Adam, no właśnie. Postrzegam to dokładnie w ten sam sposób. To jednak skłania do pytania postawionego na początku tego wpisu: czy wolność finansowa jest niezbędna do szczęśliwego życia? Bo przecież tylko życie, w którym się możemy oddać temu co naprawdę nas pociąga, co robimy z pasją daje pełne szczęście. Tak jak piszesz, teraz to może być chęć napisania książki, za parę lat coś innego, ale w obu przypadkach będzie temu towarzyszyć wewnętrzna chęć robienia danej rzeczy. To właśnie możliwość zaspokojenia TEJ chęci powoduje szczęście. Czy najpierw jednak trzeba pozbyć się myślenia o pieniądzach? Sprawić by w żaden sposób nas nie ograniczały, byśmy mogli się realizować? Jestem ogromnie ciekaw jakie się Wasze przemyślenia na ten temat.

    Maro :
    Wolność finansowa kojarzy mi się z możliwością wydania gotówki na cokolwiek, co jednocześnie nie będzie obarczone poczuciem winy za wydawanie pieniędzy na głupoty. Nie mam na myśli sytuacji typu “dzisiaj kupuję sobie statek” tylko raczej codzienne, życiowe sytuacje – przechodząc obok sklepu zobaczyłem coś, co zapragnąłem mieć, i mogłem bez problemu sobie na to “od ręki” pozwolić.

    Maro, czyli dla Ciebie wolność finansowa mieści się w ramach trzeciego opisu z powyższego posta. Dla Ciebie wolność finansowa to sytuacja w której wszelkie wydatki nie stanowią finansowego wyzwania -> zarobki przewyższają wszelkie, przewidziane i nie, wydatki.

    Maro :
    Co do braku konieczności podejmowania pracy – oczywiście, fajnie by było mieć tyle kasy, żeby do końca życia nawet nie myśleć o pracy. Z drugiej jednak strony, czasami chodzę do pracy dla samego tylko “pracowania”, nie zarabiania.

    Jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć masę pieniędzy (lub po prostu stałe pasywne źródło/a ich przychodu) i pracować „dla samej pracy”. Steve Jobs, szef Apple, ma pensję wysokości 1 dolara rocznie, a w pracuje cały czas.

    Zastanówmy się jeszcze z czego wynikają różnice w definiowaniu wolności finansowej? Czy rzeczywiście jest to rzecz tak subiektywna? Czy może „właściwa” definicja jest jedna, ale każdy dochodzi do niej w swoim czasie?

  4. ZaDiS » Wolność finansowa
    Luty 17th, 2010 at 00:11
    #4
  5. Krzysiek
    Marzec 12th, 2010 at 13:31
    Reply | Quote | #5

    Witam…
    A ja mam takie pytanie które zapewne wiele osób czytając wszystkie Pana wpisy chciało by zadać… sam wiele czytałem o sukcesie… wolności finansowej itp, wiele to były książki z „złote mysli” ale… po przeczytaniu połowy lądowały one w kominku jako rozpałka. Magiczne wyobrażanie sobie milionów?? samoleczenie się „bo tak chce moja wszechmocna podświadomość” itp jakoś.. nie przemawiały do mnie.
    Powtarzając sobie co wieczór że będe miał miliony i same one do mnie przyjda to chyba… nie jest najrozsądniejsze wyjście.

    Niestety autrzy nie pisali jakie ONI osiągneli sukcesy, czy wogule to zrobili… jak już tutaj ktoś pisał i Pan tez, jest wiele blogów, ja dodam że i eboków, książek w których normalnie autor żyje super!! szczęćie, wolność finansowa, ALE ZERO konkretów.
    Jak można uiwerzyć komus że te rady działają skoro nawet nie podparł tego argumentami?? Niektóre przykłady jak np „leczenie wzroku siłą myśli” czy pełen sukces w latach np 1990 do 2009 a eboka i wiedzę o szczęściu posiadł autor dopiero w 2010 i opisuje jak to jego życie zmieniło, no przepraszam ale to raczej nie motywuje i nie wzbudza zachęty.

    Czy Pan pisze swoje artykuły (wpisy) na podstawie tego co Pan robił i jak Pan osiągnął sukces?? jakie miał Pan podejście do życia itp??

    Przepraszam jeśli uraziłem ale nie miałem zamiaru nazwac Pana kłamca itp poprostu pytam. Ciężko jest uwierzyć w sukces i tak naprawde jego łatwość w osiągnieciu skoro autor np mieszka w kawalerce i ma malucha a wypisuje jak to się milionów dorobił i czym to nie jeździ itp (nie mowa o Panu).

    jesli coś jest niezrozumiałe to przepraszam ale… troszke jestem dziś rozkojarzony. Wiele już szukałem jak, co i gdzie, aby wyjść z tego cienia w którym jestem, wziąść się wgarść i żyć !! wyznaczac cele i je osiagać.
    Niedługo zakładam firme z bratem… ale boję sie… nie tego że nie podołam bo akurat na tym się znam, ale tego że mój zapał zgaśnie, nie mam podstaw tak mysleć że nie wyjdzie a są takie mysli.

    Przeczytałem Pana artykuł o TV i … ja wyłanczam TV po 12 w nocy;/ a później cały dzień jestem rozkojarzony i smutny;/ kiedyś siedziałem do 3 w nocy bo :fajny film” który oglądałem już 3 razy;/
    Dawniej ćwiczyłem i byłem zadowolony z życia a teraz to oklapło :(

    Jak odpalić „silniki” ?? zaczyna mnie drażnić moje pesymistyczne myślenie i lęk przed „wymyslonymi problemami” które mi blokuja życie;/ i stoję w miejscu;/

    Chce być dobrym… bardzo dobrym Grafikiem a jak chcę się poduczyć z tutoriali w internecie to zrobię go do połowy, odłoże i oglądam TV;/ i nazekam na małą wypałte (ale za niedługo otwieram własną firmę, dlatego chce to zmienić).

    realnie patrząc.. jak ja miałbym dostawać większą kase skoro… nic nie robię w kierunku rozwoju moich umiejetności.

    Jestem jak małe dziecko;/ „ja musze mieć wszystko!!!” i tyle;/ bez wysiłku.

    Najlepiej jak bym wstał jutro i umiał robić wszystko i więcej związane z grafiką bez wysiłku, że samo sie nauczy (takie mam głupie myślenie).

    Jak się ogarnąć?? myslę że problem tkwi w niewysypianiu się z własnej głupoty + TV = uzalanie isę, smutne mylsi itp ;/ a to sie równa ZERO sukcesu.

    Czy naprawdę jak się coś robi i chce się żyć super, wysiłkiem osiągając sukces to on nam się zwraca w 110% ?? i życie dokłada od siebie pozytywy??

    Ja tak przez około 3 mieisące zyłem, miałem cel i nie było szans aby go nie spełnić, co mi to dało?? dostałem pracę w zawodzie co chciałem, kolejny cel to była siłownia i dobrze wyglądające ciało… osiągnąłem więcej, bo wyglądałem SUPER wg mnie:) więc to co otzrymałem przerosło moje oczekiwania.. ale teraz coś mnie blokuje;/ niewyspanie itp… czy to możliwe??

    sorry za takie wywody długie.. ale naprawdę chce z tego wyjść!!

  6. Krzysztof
    Marzec 18th, 2010 at 15:16
    Reply | Quote | #6

    Witaj Krzysiek (zwracajmy się do siebie po imieniu, dobrze?). Po pierwsze muszę przyznać, że czytałem Twój komentarz kilkakrotnie i nadal nie jestem pewien czego on dokładnie dotyczy i o co pytasz. Dlatego wybacz jeśli moja odpowiedź będzie nie na temat. Może spróbuje odpowiedzieć na poszczególne fragmenty twojej wypowiedzi pojedynczo.

    „Czy Pan pisze swoje artykuły na podstawie tego co Pan robił i jak Pan osiągnął sukces? Jakie miał Pan podjeście do życia?”
    To co pisze tutaj, na kierunek-sukces.pl, to moje osobiste przemyślenia (oprócz oczywiście notatek z bloga zenhabits). Część z nich to rzeczy, które wynikają z moich własnych doświadczeń. Część to rzeczy, o których gdzieś się dowiedziałem, spróbowałem i uznałem, że działają i warto się nimi podzielić. Kierunek-sukces.pl jest blogiem, a forma ta wskazuje na to, że treści tu zawarte są przemyśleniami autora, nie zaś encyklopedią zawierającą suche fakty i informacje. Więc, tak, mogę odpowiedzieć, że wszystko co jest tutaj napisane „wychodzi ze mnie”.

    Czy jest to pisane na podstawie tego jak ja osiągnąłem sukces? Sukces jest rzeczą bardzo względną, osobistą dla każdego z nas. Nie wiem jak Ty definiujesz sukces Krzysztofie. Probując jednak odpowiedzieć na Twoje pytanie, powiem, że tak, to co opisuje na kierunek-sukces.pl pomaga mi na mojej własnej drodze do sukcesu.
    Ostatniego fragmentu pytania nie rozumiem. Jakie miałem podejście do życia kiedy?

    Nie rozumiem też tego co piszesz dalej. Jak powyższe pytania miałyby w jakikolwiek sposób zrobić ze mnie kłamcę? Myślę, że chyba nie do końca właściwie odbierasz moja osobę i to, że na blogu jakim jest kierunek-sukces.pl dzielę się moimi doświadczeniami czy wiedzą. Czy to, że jeżdzę Mercedesem (dla Ciekawskich: Sport Coupe C220), a nie maluchem czyni mnie bardziej wiarygodnym? Hmm… to może być dość mylne podejście do sprawy. Sukcesu nie definiuje się marką samochodu.
    Zapewniam jednak, że nie jestem nastolatkiem piszącym bloga pod wpływem ksiązki Kiyosakiego ;) – ale o tym już pisałem kiedyś w jednym z postów.

    Odnośnie Twoich obaw dotyczących zakładanej przez Ciebie firmy. Gdzieś kiedyś czytałem taki cytat, który mówił, że sukces to umiejętność przejścia od jednej porażki do drugiej bez utratu zapału. Jeśli nigdy nie podjemiemy działania z powodu strachu przed porażką, to z miejsca skazujemy się przecież na niepowodzenie. Jeśli się czegoś podejmę, to może się udać, a może nie… ale jeśli nawet nie zacznę, to z góry decyduję, że sie nie udało, prawda? Piszę tu ogólnie, nie odnosząc się do Twojej sytuacji, gdyż Cię nie znam, a uważam, że prowadzenie firmy nie jest zajęciem dla każdego.

    Uważasz, że założenie firmy spowoduje, że TV przestanie być dla Ciebie problemem, zapał do pracy pojawi się od tak po wizycie w Urzędzie, a problem prokrastynacji zniknie? Przemyśl to jeszcze raz. Prowadzenie własnej działalności jest dużo trudniejsze niż praca dla kogoś, bo wymaga dużo większej samokontroli. Pracując dla kogoś masz nad sobą zwierzchnika, który nie dość, że powie co i kiedy trzeba robić, to jeszcze będzie pilnował, żebyś zajmował się tym za co Ci płacą. Pracując natomiast dla siebie, sam jesteś swoim zwierzchnikiem (zależy jeszcze od profilu działalności – dla wielu ludzi niestety założenie działalności to pozbycie się jednego „szefa” na rzecz kilkudziesięciu „szefów” – klientów!). NIC nie będzie stało na przeszkodie by sobie dłużej pospać rano, pooglądać TV wtedy kiedy masz ochote, zrobić dłuższą przerwę – bo akurat nie masz „weny”. Po paru tygodniach może się okazać, że zarabiasz mniej niż na etacie.

    Na Twoim miejscu, przy takich problemach z samodyscypliną, bardzo poważnie przemyślałbym rezygnowanie z pracy na rzecz zakładania własnej firmy.

    Przeglądnij poprzednie wpisy na tym blogu. Znajdziesz tutaj wiele informacji, które stanowią odpowiedzi na Twoje pytania dotyczące prokrastynacji (odkładania rzeczy ważnych na dalszy plan), samodyscypliny, zabierania się „do roboty”, określania celów i sposobów by się ich trzymać.

    I na koniec… Tak! Każdy dzień wypełniony małymi sukcesami daje niesamowitego powera do dalszego działania – to dużo więcej niż 110%. Kiedy wieczorem zamykasz oczy do snu z poczuciem, że wykorzystałeś kolejny dzień swojego życia tak jak chciałeś i najlepiej jak byś mógł to jest to jedna z tych rzeczy, które nadają temu wszystkiemu sens.

  7. Grzesiek Utnik
    Lipiec 5th, 2010 at 12:54
    Reply | Quote | #7

    Niezależność finansowa jest dla mnie wtedy gdy pasywny przychód spłaca wszystkie moje zobowiązania i zachcianki (finansuje codzienne życie)a Wolność finansowa dla mnie stan w którym zaczynam się martwić co zrobić z zarobionymi pieniędzmi. Osobiście wole takie zmartwienia niż te skąd wziąć na rachunki… Ponad to dla mnie wolność finansowa to nie tylko pieniądze. To droga jaką muszę pokonać aby ją osiągnąć.