Co możesz zrobić kiedy czekasz…
Bardzo często w ciągu dnia zdarzaja się nam kilkunasto minutowe bloki czasu, kiedy na przyklad na kogoś czekamy lub kiedy nagle okazało się, że mamy troche czasu pomiędzy spotkaniami. Sam jestem aktualnie w takiej właśnie przymusowej „przerwie”. Co zrobić by wykorzystać ten czas produktywnie? Pozwól, że przedstawię kilka zajęć, które mi osobiście pozwalają go wypełnić.
W dowolnym miejscu:
- Zawsze miej przy sobie jakąś książkę. W ciągu kilkunastu minut można przeczytać dość sporą jej część.
- Zadzwoń do kogoś bliskiego
- Zrób listę zadań na dzisiaj (lub jutro).
- Przeglądnij zawartość swojego portfela, a jeśli jesteś kobietą – torebki.
Przy komputerze:
- Przeglądnij swoje ulubione zakładki. Może się okazać, że część z tych stron już nie istnieje (właśnie skasowałem linki do trzech blogów o sukcesie i produktywność, które poprostu przestały istnieć). Możesz też stwierdzić, że niektóre z nich przestały być już tak rewelacyjne jak kiedyś i nie warto na nie wracać (w moim przypadku był to np. blog Steve’a Pavliny).
- Uprzątnij swój komputer… przeglądnij dokumenty, posegreguj je w katalogi. Przyjrzyj się plikom na pulpicie i usuń większość z nich, lub poprostu przenieś w bardziej odpowiednie miejsce. Odinstaluj programy z których prawdopodobnie nie będziesz korzystać.
- Napisz maila do kogoś z rodziny, lub znajomego, z kim dawno nie utrzymywałeś kontaktu.
- Przeglądnij swoją skrzynkę mailową odpowiedz na lub skasuj zaległe maile
- Zapłać rachunki korzystając z ebankingu
- Napisz posta na blogu
W domu:
- Przygotuj sobie ubrania „na jutro”.
- Włącz pranie w pralce
- Przeglądnij kuchnię i łazienkę i zrób listę zakupów
- Uprzątnij jakieś pomieszczenie
- Wyprasuj kilka rzeczy
- Włącz komórkę do ładowania. Sprawdź akumulatory w aparacie fotograficznym, pilocie telewizyjnym i innych urządzeniach działających na baterie.
Jakie są wasze „szybkie sposoby” na wykorzystanie krótkich przerw?

Ja osobiście całkowicie popieram pomysł z książką – zawsze mam jakąś przy sobie. Zwykle się nie przydaje, ale jak już np. utknę w zepsutym tramwaju, to mogę spokojnie czekać 20 minut bez poczucia, że marnuję czas
poza tym zawsze mam przy sobie kalendarz, więc jak mam wolną chwilę to wyciągam telefon i załatwiam sprawy, które i tak miałam załatwić.