„Sukces a praca” Witold Wójtowicz – odradzam!
Właśnie ze strony Złotych Myśli ściągnąłem ebooka Sukces a Praca. Ebooka może za darmo ściągnąć każdy, przeczytać i zapłacić tylko jeśli uzna, że warto. No cóż, jak mogłem nie skorzystać. Zabieram się za czytanie.
Uwaga, przeczytaj najpierw ostatni paragraf tego wpisu, w którym odradzam czytanie tej książki
Wolność
Już na samym początku spotykam się z definicją wolności, jako stanu w którym mogę dokonywać wyboru z wielu dostępnych opcji. Przedstawione to zostało na przykładzie miejsca zamieszkania (dokładnie tak samo jak w książce 13 sekretów ludzi sukcesu, która od paru dni czytam) – gdzie tak naprawdę chciałbyś mieszkać? W jakiej części świata? Innym pytaniem dotyczącym wolności jest: co tak naprawdę chciałbyś robić?
Co rządzi sukcesem?
Autor twierdzi, że świat jest negatywny, przepełniony wojnami, chorobami, nieszczęściami i biedą, po czym dowiaduję się, że tego nie zmienię… ale mogę zmienić swoje życie. Na świat można patrzyć na dwa sposoby, obiektywny i subiektywny. Na świat obiektywny nie masz wpływu, ale masz wpływ na to jak ty postrzegasz rzeczywistość, masz wpływ na świat subiektywny. Ty sam kształtujesz swój świat subiektywny, masz wpływ czy będziesz bogaty czy biedny. Zacznij kierować swoim życiem, zapanuj nad swoim umysłem – on może być Twoim najlepszym przyjacielem lub największym wrogiem.
Jesteś kowalem swojego losu
Żeby zapanować nad swoim życiem musisz panować nad impulsami, które skłaniają Cię na przykład do palenia, picia, obżarstwa itp. Dopóki nie opanujesz tych zachowań, tych impulsów, które są sprzeczne z Twoimi prawdziwymi wartościami nie będziesz w stanie podążać w określonym przez siebie celu. Rozdział (a raczej rozdzialik) jest zakończony cytatem „Mądrość to umiejętność odróżnienia dobrego od przyjemnego” [zupełnie się z tym nie zgadzam]
Tajemnica sukcesu
Ciężka praca nie jest źródłem bogactwa. Gdyby tak było to najbogatsi byliby niewolnicy. Źródłem bogactwa nie jest też wykształcenie – najbogatsi ludzie wcale nie mają tytulów profesora. Nie jest nim też inteligencja. [Takie same wnioski wysunął Wallace D. Wattles w Naukowej Metodzie Wzbogacania się - ponad 100 lat temu! Zastanawiam się dlaczego autor pisząc o tajemnicy sukcesu wychodzi o bogactwa, jako celu - wszyscy mają taki cel?]
Żeby zmienić standard życia musisz zmienić sposób myślenia. Sama zmiana miejsca pracy czy zamieszkania nie zagwarantuje sukcesu. W bogatych krajach żyją ludzie biedni i w biednych krajach żyją ludzie bogaci. Na Twój sposób myślenia mają informacje jakie do ciebie docierają. Zauważ, że otoczony jesteś negatywnymi informacjami, martwienie się o pieniądze czy zdrowie, problemy w pracy i opowiadanie o nich, problemy znajomych i wysłuchiwanie ich, wiadomości w telewizji czy gazetach, morderstwa w filmach. Jeśli większość informacji, która do Ciebie dociera jest negatywne, to jaki będzie Twój sposób myślenia? Eliminując negatywne informacje, koncentrując się na marzeniach i celach, nie pozostawiając czasu na zamartwianie się dostarczasz paliwa sukcesu swojemu sposobowi myślenia.
Kogo karmisz?
W każdym z nas mieszkają dwie osoby: biedna i bogata. Przejawem biednej jest strach. Przejawem bogatej są marzenia. Co dominuje w Twoim życiu? Strach czy marzenia? „Biedak” czy „Bogacz”?
Siła marzeń
Człowiek, kiedy się rodzi to rządzą nim emocje… Im staje się starszy, tym bardziej powinien potrafić je kontrolować [tu znowu przykład z paleniem papierosów] inaczej przez całe życie będzie pod ich wpływem.
Czy potrafisz marzyć?
Wszystko co istnieje dookoła nas jest efektem czyichś marzeń. Zacznij marzyć, żeby też tworzyć rzeczywistość. Oczywiście nic nie przychodzi bez pracy, ale jeśli pracujesz w kierunku realizacji swoich marzeń, to praca staje się przyjemnością.
Pułapki na drodze do rozwoju
Na drodze do Twojego sukcesu stoi wszystko co zabiera Ci czas i rozprasza Twój umysł (autor przytacza – komputer, telewizja, lenistwo, nałogi, mało twórcze spotkania towarzyskie). [kolejna strona o paleniu papierosów!]
—-
W momencie kiedy przeczytałem ten paragraf (zdjęcie poniżej) i parę zdań niżej dowiedziałem się, że sami sobie stwrzamy przeszkody na drodze do sukcesu… oraz, że ludzie jeżdżący drogimi samochodami robią to tylko na pokaz (sam jeżdżę mercedesem, bo mi się niesamowicie podobał) dałem sobie spokój z dalszym czytaniem.

Moim zdaniem
Szerze, żałuję, że trafiłem na tą książkę. Bez wątpienia jest to najgorsza książka z kategorii psychologii sukcesu na jaką trafiłem odkąd pasjonuję się tym tematem. Paternalistyczny, wszechwiedzący, a zarazem prosty i momentami wulgarny ton autora zdecydowanie nie zachęca do „zabrania się za swoje życie” i wręcz demotywuje. Chciałbym napisać coś pozytywnego o tej książce, taki był mój zamiar jako osoby biorącej udział w programie partnerskim Złotych Myśli, ale nie potrafię nic pozytywnego znaleźć – nie zamierzam też stracić więcej niż dotychczasowe 50 minut na szukanie pozytywów tej książki.
Jeszcze raz, głośno i wyraźnie odradzam poświęcania chociaż minuty na czytanie tej książki

Na rynku księgarskim znajduje się ogromna liczba pozycji motywacyjnych, traktujących o szeroko pojętym sukcesie. Niektóre z tych pozycji są tzw. klasykami, niektóre są kompletnie nieznane. Pewna część z nich jest bardziej praktyczna od pozostałych. Czym więc na tle tak potężnej konkurencji wyróżnia się pozycja Witolda Wójtowicza pt. „Sukces a praca”?
Raz, że została napisana przez Polaka. Mało jest takich pozycji dotyczących sukcesu napisanych przez Polaka. W dodatku Polaka, który wyemigrował do dalekiej Australii.
Dwa to fakt, że książka ma charakter bardzo psychologiczny. Zamiast szokować i zaskakiwać czytelnika różnego typu mniej lub bardziej prawdopodobnymi historiami sukcesu innych ludzi, autor poszedł inną drogą. Jego ebook przypomina poradnik psychologiczny. Znajdziemy w nim dużo informacji o funkcjonowaniu naszego umysłu, o ludzkiej psychice. Pozornie może to wydawać się mało związane z tematem, ale faktycznie jest to główny i najważniejszy czynnik determinujący sukces danej jednostki. Drugim z kolei jest znajomość i przestrzeganie zasad sukcesu. Tak jak natura rządzi się swoimi zasadami, tak samo dzieje się w przypadku sukcesu. Autor przekonuje, że jeśli do tej pory nie odniosłeś takiego sukcesu, jakiego pragniesz, to albo Twoje pojęcie sukcesu jest źle sformułowane (niezgodne z tym, czego naprawdę chcesz), albo nie przestrzegasz tych stałych, niezmiennych zasad i praw.
Sam wstęp do ebooka jest także inny, niż można by się tego spodziewać po lekturze konkurencyjnych tytułów motywacyjnych. Jego przesłanie jest bardzo czytelne: chodzi o dowartościowanie samej osoby czytającej. Przyznam się szczerze, że po raz pierwszy spotkałem się z takim podejściem.
Z pojęciem sukcesu nierozerwalnie związane jest pojęcie wolności. Większość ludzi utożsamia sukces właśnie z wolnością, czyli swobodą decydowanie o swoim życiu. Autor ujawnia, jak on rozumie to pojęcie, na własnym przykładzie.
Kolejnym punktem jest bardzo cenna analiza pragnień przeciętnego człowieka i faktycznie otrzymywanych przez niego rezultatów. Wynika z tego prosty wniosek, że skoro następuje rozdźwięk pomiędzy tymi dwoma elementami, to cały sposób myślenia i postępowania takiej osoby jest sprzeczny z obowiązującymi w świecie zasadami sukcesu. Autor pragnie zaś stać się Twoim osobistym przewodnikiem na drodze zwykłej, szarej codzienności — tak aby pomóc Ci poznawać zasady sukcesu, stosować je w praktyce i otrzymywać takie rezultaty, jakich chcesz, a nie jakie — może się wydawać — są aktualnie możliwe do otrzymania w danej sytuacji ekonomicznej, politycznej itp.
Cała pozycja wyróżnia się bardzo osobistym stylem pisania autora, który zwraca się, począwszy od samego wstępu, bezpośrednio do czytelnika. Aktywny język, dużo wyróżnień, elementów graficznym zwracających uwagę (głównie grafów), pytań, niedokończonych zdań — to sprawia, że czyta się szybko, sprawnie, a jednocześnie cały czas ma się poczucie, że wszystko jest jasne i proste. Wielka to sztuka pisać w taki właśnie sposób o — w końcu — skomplikowanym zagadnieniu, jakim jest ludzka psychika, o jej działaniu i o ogólnie pojętym sukcesie.
Do praktycznego wykorzystania szczególnie spodobała mi się metafora wyprowadzona przez autora, która porównuje sposób działania ludzkiej psychiki do konia ciągnącego wóz i siedzącego na wozie woźnicy. Koń to symbol emocji, woźnica z kolei to logika. Logiczne, że wozem powinien kierować właśnie woźnica. Jednak zwykle robi to koń, czyli emocje, i tak naprawdę jest. Zastanów się, ilu ludzi pali papierosy, wiedząc, jak bardzo szkodliwe i niszczące są one dla ich zdrowia. Logicznie patrząc — brak argumentów przemawiających na korzyść palenia, ale emocjonalnie wygląda to już inaczej.
Wniosek z tego taki, że jeśli chcesz faktycznie zmienić swoje życie, to musisz zmienić sposób swojego myślenia. Potrzebujesz dowodu? Autor wspomina o tym, jak to wyjechał do Australii, do bogatego kraju, w którym szukał innego, lepszego życia niż to, które mógł prowadzić w komunistycznej Polsce. A faktycznie jego życie w Australii przypominało życie w Polsce. Faktycznie — mimo przeprowadzki do innego, normalnego kraju — standard jego życia nie uległ zasadniczej zmianie. Dlaczego tak się stało? Z powodu nieznajomości prawdziwych praw sukcesu. Nie chodzi tutaj o to, gdzie, w jakim miejscu faktycznie się działa, ale w jaki sposób i dlaczego.
Jak zmienić sposób swojego myślenia? Jest ono kreowane przez informacje, które bierzemy z życia, które z kolei kreują nasz styl życia, jaki obecnie posiadamy. Większość otrzymywanych przez nas informacji to informacje negatywne, które kreują podobne skutki. Chodzi o to, aby koncentrować się na informacjach pozytywnych, tzn. takich, które mówią o tym, czego pozytywnego chcemy doświadczać w naszym życiu.
Jak to zrobić? Trzeba zainstalować filtr, które będzie oddzielał informacje negatywne od pozytywnych i dopuszczał do naszej wybiórczej świadomości tylko te pozytywne. Czym jest taki filtr? To nasze marzenie, nasza pasja i nasze cele z nią związane.
Tak w skrócie przedstawia się model funkcjonowania ludzkiej psychiki oraz sposób jej zmiany pokazany przez autora. Koncentruje się on bardzo na tych aspektach, które związane są już bezpośrednio z tworzeniem prawdziwych marzeń, odkrywaniem naszych faktycznych potrzeb. Do tego celu służą omawiane przez autora: diagram strachu i marzeń oraz ciekawy schemat poznawania samego siebie — tzw. okno Johari.
Co wynika praktycznego dla czytelnika z tych wszystkich wywodów autora? Podstawowe i najważniejsze prawo sukcesu to prawo ciągłego, stałego rozwoju. Jeśli go nie przestrzegamy, jeśli działamy wbrew niemu, to w naszym życiu zaczną pojawiać się różnego typu bezsensowne rzeczy, które będziemy robić mimo świadomości, że są one bezsensowe. Prosty przykład: w większości ludzie, którzy posiadają jakieś superdrogie auto, wcale nie posiadają go dlatego, że takie jest/było ich marzenie, ale najzwyczajniej w świecie chodzi o to, aby pokazać innym ludziom, jakim to jest superwspaniałym człowiekiem ten, kogo stać na takie auto.
Wszelkie problemy emocjonalne w życiu człowieka wynikają ze źle pojętej definicji sukcesu, marzeń, pasji i celów. To nieprawda, że zakazane owoce smakują najlepiej — przekonuje autor — to po prostu znowu koń steruje wozem, na którym siedzisz.
Życie przypomina z jednej strony kierowanie samochodem, a z drugiej działanie komputera. Potrzebujemy paliwa, potrzebujemy celu i potrzebujemy poruszania się w stronę tego celu. Paliwo to system naczyń połączonych, na które składają się nasze nastawienie i nasza jakość życia. Musisz dawać życiu to, co w Tobie najlepsze, a nie te wszystkie negatywne emocje, które gdzieś tam głęboko tkwią w Tobie. Nie potrzebujesz posiadać własnej firmy, drogiego domu i auta — potrzebujesz tylko emocji związanych z posiadaniem tych rzeczy.
Każdy komputer posiada własny system operacyjny. Nasze życie ma taki sam system, który nazywa się „strach/myślenie” i który non stop kieruje całym naszym życiem. Jeśli chcesz zdobyć odpowiednie nastawienie do życia, a zarazem odpowiednią postawę, to musisz wyeliminować strach. Musisz wprowadzić odpowiedni program. Jaki i jak to zrobić? O tym już szczegółowo pisze autor.
Ebook kończy się wywodami o dochodzie pasywnym, wyścigu szczurów, różnicą między pracą a biznesem. Mamy (wreszcie!) szczegółowo podane i omówione prawa sukcesu, które prowadzą nas do ciekawie sformułowanej definicji szczęścia, prawdziwego szczęścia według autora.
Oceniać tego ebooka trzeba wysoko. Nie dość, że jest to wszystko napisane przez autentycznego Polaka, to jeszcze w dodatku wcale nie odbiega jakościowo od tego, co proponuje nam konkurencja zza oceanu. Praktyczne omówienie zasad sukcesu i ich wpływu na życie przeciętnego człowieka. Bogata analiza ludzkiej psychiki. Obszerny materiał do analiz, przemyśleń i praktycznych wniosków, które potrafią zmienić diametralnie czyjeś życie. Jeśli więc coś Ci nie pasuje, coś nie jest tak z Twoim życiem, coś chcesz zmienić, ale nie wiesz, co, jak i dlaczego — przeczytaj wnikliwie tego ebooka, a powinieneś znaleźć dobrą odpowiedź.
Człowiek, który jako pierwszy przytoczył negatywny komentarz odnośnie tej książki najwidoczniej niewiele zrozumiał. Cóż, niestety są i „kibice”, którzy potrafią zniechęcić ludzi do pracy nad szczęściem (może im nie wyszło). Osobiście uważam, iż jest to jedna z najlepszych pozycji jakie przeczytałem dotycząca tego tematu. Podobał mi śe szczególnie rozdział o strachu, grzechach i odnowie wiary w dążeniu do precyzowania pozytywnych myśli. Gorąco polecam.
Witaj Andrzeju. „Człowiek, który jako pierwszy przytoczył negatywny komentarz” to ja, autor tego bloga. Celowo nie odpowiadałem na komentarz Pawła Sygnowskiego, bo po pierwsze mój „warsztat pisarski” jest nieporównywalnie słabszy od tego jakim dysponuje Paweł. Swoją oceną podałem, a to, że ktoś w piękny sposób przedstawia tą książkę w dobrym świetle… to wynik tylko lat doświadczenia pisarskiego i… obrona interesów własnych – w tym przypadku wydawnictwa Złote Myśli, którego Paweł Sygnowski jest bodajże właścicielem(?).
Na Twój komentarz jednak chętnie odpiszę. Jeśli uważasz, że to jest, cytuję, „jedna z lepszych pozycji jakie przeczytałeś”, to proponuję zacząć więcej czytać. Ta książka jest po prostu bardzo słaba w porównaniu do innych pozycji z tematyki okołosukcesowo-rozwojowej. Szczerze, to chyba jedna z najszłabszych jakie się przez moje ręce przewinęła (a przewija się ich 4-5 miesięcznie, od kilku lat).
Mam wrażenie, że dopiero rozpocząłeś swoją przygodę z tego typu literaturą i ta książka wpadła Ci w ręce jako jedna z pierwszych… stąd Twój brak możliwości porównania do innych pozycji, skutkujący zadowoleniem z tej lektury.
Poleciłbym Ci zacząć od klasyki, tj. np. 7 nawyków skutecznego działania Covey’a, Myśl i bogać się Hill’a, Maksimum osiągnięć Tracy’iego, GTD Allena czy genialną Obudź w sobie olbrzyma Robbinsa. To niezbędne podstawy (moim skromnym zdaniem).
Bardzo byłbym wdzięczny za Twój ponowny komentarz, wtedy, kiedy zapoznasz się np. z powyższymi książkami… Jestem ciekaw, czy nadal będziesz tak pozytywnie oceniał omawianą tu książkę pana Wójtowicza.
PS. Czytałem właśnie pierwsze kilka rozdziałów ostatniej książki Witolda Wójtowicza… i jestem w szoku, że jakieś wydawnictwo zdecydowało się wypuścić to na rynek. Wg mnie napisana w sposób równie prostacki jak jej poprzedniczka.
Witam,
Moim zdaniem ksiazki Witolda Wojtowicza to swietne pozycje ukazujace od innej strony niz wiekszosc podejscie do zaganienia pracy nad soba i osiagania sukcesu.
Osobiscie znam kilka osob,ktore zawdzieczaja temu czlowiekowi niezaleznosc finansowa.
A Pawel Sygnowski nie ma ze Zlotymi Myslami nic wspolnego oprocz tego ze wydal przez to wydawnictwo kilka ksiazek.
A wiec Krzysztofie radze Ci zweryfikowac swoje opinie bo piszac to co piszesz tylko osmieszasz sie na forum publicznym.
Witaj Marku. Zauważ mój znak zapytania przy stwierdzeniu, że Paweł Sygnowski ma coś wspólnego z wydawnictwem ZłoteMyśli. Masz rację, nie sprawdzałem tego, bo uważam to za mniej istotny argument.
Nawiązując natomiast do sedna Twojej wypowiedzi, wyjaśniam (także w powyższych komentarzach), że moja opinia na temat tej książki jest wynikiem porównywania jej do innych przeczytanych przeze mnie pozycji (nie wiem ile ich było, ale kilkadziesiąt na pewno). I w porównaniu do nich, w mojej opinii, wypada nieprzeciętnie słabo.
Twoje stwierdzenie, że znasz ludzi, którzy zawdzięczają tej książce niezależność finansową porównam do zbliżonego… Na co dzień jeżdżę Mercedesem i prowadzenie innych samochodów, np. Fiata, oceniam kiepsko… Mógłbyś powiedzieć, że przecież znasz wiele osób, które chwalą sobie sposób w jaki prowadzi się Fiata
To taka analogia. Oba opinie będą jak najbardziej prawidłowe… Każdy ma prawo do swojej opinii, a różnica w nich wynika z tego, że każdy ma inny benchmark.
Na koniec mojej wypowiedzi, chciałbym podkreślić, że Twoja opinia jest inna i fajnie, że się nią podzieliłeś. Chociaż wolałbym w przyszłości spotykać się z łagodniejszym „tonem” z Twojej strony.
Najciekawiej byłoby, gdybyś napisał gościnny artykuł o książkach Witolda Wójtowicza. Chętnie opublikuję tu na blogu.
„Szczerze, to chyba jedna z najszłabszych jakie się przez moje ręce przewinęła (a przewija się ich 4-5 miesięcznie, od kilku lat”.
Szczerze to chyba nie czytasz ich wnikliwie, nie mówiąc już o czasie poświęcanym na realne wykonanie ćwiczenia (nie myśleniu jakby to było, gdybym je zrobił). Wskazuje na to Twój miesięczny przemiał książek „4-5 miesięcznie”. Także zalecam zacząć realnie korzystać z zawartych w nich treści, bo samo czytanie niewiele daje.
Ten cały wpis jest żenujący, totalne nieporozumienie i niezrozumienie autora ksiązki. Właśnie skończyłem czytać i uważam że książka przedstawia wiele wartości na temat drogi do sukcesu i autor szeroko je opisuje. Sukces dla kazdego to moze byc cos innego ale bez watpienia na sukces sklada sie wiele czynników np pieniadze (szczescia nie daja ale w szczesciu pomagają) np wolnośc, wyjscie z wyscigu szczorow itd.
Natomiast wulgarny czasami ton autora ma na celu poruszenie czytelnika i wstrząśnięcie, po to aby ruszył cztery litery i cos ze swoim zyciem zrobił.
Zabawne jest to ze przechwalasz sie tym ile to podobnych pozycji przeczytałeś, pamiętaj jednak o tym ze nie liczy sie to ile ich było tylko co z nich wyniosłeś i zastosowałeś w swoim życiu, uwazasz że jest tego dużo?
pozdrawiam
@karol stankiewicz
Ps. jezdzenie mercedesem to nie szczyt marzen, tez takim jezdze i wcale sie tym nie noszę tak jak to mocno podkreślasz
@karol stankiewicz
Mocno podkreślam? A niby gdzie to „mocno”? Podałem przykład tylko. W dodatku w kontekście zupełnie niezwiązanym z marzeniami.
Czytaj proszę Karolu ze zrozumieniem.
@karol stankiewicz
Karolu, odnośnie Twojego poprzedniego komentarza (dopiero teraz go zauważyłem po siedział w spamie), to każdy ma prawo do swojej własnej opinii na temat książki. Mi zakres materiału jak i sposób jego przekazania zupełnie nie odpowiada… i tą opinią się podzieliłem.
BTW Twoje interpretacje, że niby się przechwalam ilością przeczytanych ksiażek, czy tym jakim jeżdżę samochodem są wyciąganiem z kontekstu czegoś co nie jest prawdą. Nie wiem co miały na celu, ale z pewnością nic nie wniosły do tematu.
Jeśli chcesz się podzielić opinią na temat książki, to zapraszam do pisania. W przeciwnym wypadku, proszę nie komentuj więcej.
kupilam jakis czas czas temu ta ksiazke w formie audiobooka, slucham ja kolejny raz z radoscia poniewaz motywuje mnie do pozytywnych dzialan, podziwiam i szanuje pana Witolda za jego chec dzielenia sie wiedza i doswiadczeniem, nie rozumiem jaki miales cel obnosic sie az z taka niechecia do tej pozycji ze az odradzasz wszystkim czytac tej ksiazki, moze daj szanse innym aby sami to ocenili zanim zasugeruja sie Twoja opinia.
pozdrawiam
Gosiu, nie wiem co ma oznaczać, że się „obnoszę z taką niechęcią”. Czytam książkę, piszę sobie notatki na prywatnym blogu, w pewnym momencie stwierdzam, że w mojej opinii książka nie zasługuję na uwagę i taką też opinią się dzielę. Nikomu nie zabieram „szansy” zakupienia tej książki i przeczytania, że jest szmatą (bo tego się na przykład dowiaduje czytelnik). Jeśli chciałbym „się obnosić” i przestrzec jak największą rzeszę ludzi przed zakupem, to na pewno nie ograniczałbym się do jednego posta na prywatnym blogu. Wtedy mogłabyś komentować, że się obnoszę z niechęcią. W tej chwili dzielę się jedynie moją opinią na moim blogu.
Nie wnikam, i w najbliższym czasie nie planuję wnikać, czy w Panu Witoldzie jest co podziwiać. Moja opinia dotyczy jego książki.