Archiwum: Luty, 2009

3 luty 2009 | Tagi: , ,

Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk pisania co najmniej jednego posta dziennie. By uniknąć wymówki związanej z brakiem pomysłu w danym dniu wybrałem sobie jeden z bardzo wartościowych (i dość obszernych) blogów dotyczący właśnie wyrabiania nawyków i zwiększania produktywności: www.zenhabits.net. Przez 30 dni streszczam posty z kolejnych miesięcy archiwum, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dopuszczam jeden dzień przerwy w tygodniu. Mam nadzieję, że takie działanie mi pozwoli wyrobić nawyk codziennego systematycznego pisania na blogu, a Tobie da przegląd informacji zawartych na polecanym w wielu innych „blogach sukcesu” zenhabits.net

18 Five-Minute Decluttering Tips to Start Conquering Your Mess
Słyszałeś/czytałeś o uporządkowanym otoczeniu pracy… wizja „niezabałaganionego” życia spodobała Ci się, ale nie wiesz jak zacząć? Ten artykuł jest dla Ciebie.
Zacznij małymi krokami. 5 minut porządków, nie zmieni wszystkiego z dnia na dzień, ale jest idealnym początkiem, a powtarzane często, da efekty szybciej niż się tego spodziewasz. Mimo, że ta jedna rada jest wystarczająca, pozwól mi przytoczyć kilka innych sprawdzonych sposobów, które ułatwią Ci uporządkować Twój świat:
1. Wyznacz miejsce na przychodzące „papiery”. Wszystkie papiery mogą tworzyć bałagan, bo układamy je w wielu różnych miejscach; na szafce, na stole, na biurku, w samochodzie. Wyznacz sobie jedno miejsce w domu (lub w biurze), gdzie będziesz odkładać WSZYSTKIE przychodzące papiery.
2. Nie zabałaganiaj miejsca, które już posprzątałeś. Zacząłeś porządki od jednej przestrzeni, np. biurka, sypialni, kuchni – nieważne – ustal teraz regułę: nic nie może być tam kładzione, jeśli nie jest aktualnie w użyciu. Wszystko musisz odkładać na miejsce. Jak już oczyścisz jedno miejsce – niech takie pozostanie! Teraz, każdego dnia powoli rozszerzaj swoją „strefę”, aż nie zajmie ona całego domu czy mieszkania.
3. Oczyść wszystkie płaskie powierzchnie. Pozostaw tylko to co niezbędne. Ewentualnie zostaw też, ramkę ze zdjęciem, czy jakąś ozdobną świecę – ale jedną!
4. Teraz pora na półki. Podchodź do jednej półki na raz. Wyjmij wszystko, pozbądź się wszelkich nieużywanych rzeczy, wkładając na półkę tylko rzeczy niezbędne.
5. Zaplanuj weekend „odbałaganiania”. Jeśli nie czujesz teraz chęci na sprzątanie… zaplanuj je w swoim terminarzu. Wciągnij w to swoją rodzinę – im więcej rąk, tym lepiej. Przygotuj torby na śmieci, torby dla organizacji charytatywnych, znajdź najbliższe miejsce gdzie możesz zostawić nieużywane rzeczy. Może nie uda Ci się uporządkować całego domu w jeden weekend, ale na pewno postęp będzie zauważalny.
6. Znajdź miejsce dla 5ciu rzeczy. Wybierz rzeczy, z których często korzystasz, ale zostawiasz je gdziekolwiek, bo nie mają swojego stałego miejsca. Znajdź odpowiednie miejsce dla każdej rzeczy i od teraz zawsze tam odkładaj ją zaraz gdy skończysz jej używać. Zrób tak dla wszystkiego w Twoim domu, ale stopniowo, tylko kilka rzeczy na raz.
7. Wyobraź sobie uporządkowane pomieszczenie. Np. Twój pokój. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że wszystko jest uporządkowane. Teraz otwórz oczy i pozbądź się rzeczy, których nie było „na obrazku”.
8. Stwórz pudło – „może”. Czasami, podczas sprzątania, napotykamy rzeczy, z którymi nie wiemy co zrobić, bo wydają się nam potrzebne, że będziemy z nich korzystać w przyszłości. Wrzuć, ja do „może-pudła”. Naklej na pudło datę 6 miesięcy późniejszą i schowaj pudło, tak by nie zajmowało miejsca. Za pół roku otwórz pudło i sprawdź czy rzeczywiście czegokolwiek z tych rzeczy potrzebowałeś – przeważnie będziesz mógł wyrzucić całe pudło, bez sprawdzania.
9. Lista 30 dni. Częstym powodem zabałaganienia naszego domu, jest kupowanie rzeczy, których tak na prawdę nie potrzebujemy. Za nim kupisz jakąś rzecz. Umieść ją na liście, razem z datą 30 dni w przyszłość. W danym dniu sprawdź czy nadal uważasz tą rzecz za wartą zakupu. Często kupując rzeczy, które nie są niezbędne, po prostu ich nie kupisz! :)
10. Stwórz teczki na papiery. By uniknąć piętrzących się papierów, stwórz teczki z odpowiednimi opisami. Jeśli trzymasz w ręce jakiś papier i nie możesz znaleźć dla niego odpowiedniej teczki – zastanów się, czy rzeczywiście jest Ci on potrzebny? Jeśli tak, stwórz nową teczkę.
11. Cokolwiek weźmiesz ze swojego „miejsca na przychodzące papiery” – nie odkładaj tego z powrotem w to miejsce. Podejmuj szybkie decyzje: wyrzucić, zarchiwizować, wpisać na listę rzeczy do zrobienia.
12. Pozbądź się ubrań, w których nie chodzisz.
13. Pozbądź się leków, których nie używasz.
14. Porozmawiaj ze swoją Znaczącą Połową, o Twoim nowym podejściu. Podziel się filozofią „niebałaganienia”.

13 Things to Avoid When Changing Habits
Zapewne pamiętasz mój wczorajszy post o błędach popełnianych podczas wyrabiania w sobie nawyku. Jak się ucieszyłem znajdując post w tym samym temacie w kwietniowym archiwum Zenhabits. Oto najczęstsze błędy, towarzyszące nam podczas wyrabiania nowych nawyków, o których pisze Leo Babauta:
1. Wyrabianie dwóch lub więcej nowych nawyków na raz. Jeśli wydaje Ci się, że uda Ci się zacząć wstawać codziennie wcześnie rano, biegać, czytać, pisać, być bardziej zorganizowanym i jeść zdrowo… i chcesz zacząć to wszystko na raz, to jesteś prawie skazany na porażkę. To jest możliwe, ale nie dla tych z nas, którzy mają trudności z wprowadzaniem nowych nawyków. Będziesz dużo bardziej efektywny, jeśli skoncentrujesz się na jednym nawyku przez miesiąc, a dopiero kiedy ten nawyk będzie już automatyczny, zacznij wprowadzać kolejny.
2. Nie zapisywanie swoich planów na papierze. Łatwo jest wstać rano i powiedzieć, dzisiaj się zmieniam, jednak jeśli nie zapiszesz planu tej zmiany na papierze… to, że się rzeczywiście zmienisz, jest mało prawdopodobne. Musisz każdy cel, czyli wyrabianie nowego nawyku też, zapisać… ustalając datę rozpoczęcia, zakończenia (30 dni to dobry okres na początek), zapisz dokładnie co będziesz robić, jak będziesz mierzyć postęp, jak będziesz się nagradzać itp.
3. Nie angażowanie się w pełni. Ile razy rzucałeś palenie… tylko po to by dzień później kupić kolejną paczkę papierosów? Wszystko dlatego, że nie zaangażowałeś się w pełni, nie zobowiązałeś publicznie. Napisz o swoim celu na blogu, powiedz rodzinie, znajomym, współpracownikom, Pani ze spożywczego… wszystkim. Zaangażuj się w pełni, ogłoś to wszystkim. Postaw jakiś znak na biurku. Naklej plakat na ścianie.
4. Brak wsparcia. Do kogo się zwrócisz w trudnej chwili? Jeśli nie masz na to gotowej odpowiedzi, przemyśl to zanim, będziesz tej pomocy potrzebował. Twoja partnerka/partner, rodzic, przyjaciel/przyjaciółka… internetowa znajomość. Najlepiej dołącz do grupy internetowej która pracuje nad tym samym celem.
5. Nie posiadanie odpowiedniej motywacji. Ludzie często mówią o dyscyplinie, kiedy tak na prawdę liczy się motywacja. Jeśli nie masz dyscypliny, to tylko dlatego, że motywacja była za słaba. Tracąc motywację, tracisz dyscyplinę. Zanim zaczniesz swoje zmianę nawyku, przemyśl dokładnie dlaczego to robisz?
6. Niezdawanie sobie sprawy z przeszkód. Na każdej drodze do celu znajdują się przeszkody. Jeśli nie będziesz na nie gotowy, mogą spowodować Twoją porażkę. Przemyśl wszystkie możliwe przeszkody, przemyśl przeszkody, które napotkałeś poprzednimi razy. Zrób plan działania, na wypadek napotkania tych przeszkód.
7. Nieśledzenie postępu. Możesz osiągnąć swój cel, bez zapisywania postępów, ale… zapisując postępy zwiększasz swoje szanse na sukces. Dziennik pomaga w osiągnięciu celu, bo przypomina Ci o byciu wytrwałym i sprawia, że jesteś „świadomy” tego co robisz. Motywuje, bo przecież chcesz pisać pozytywne wyniki w swoim dzienniku, czyż nie?
8. Brak mierzalności. Jeśli powiesz… chcę schudnąć, to zbyt mało by cokolwiek osiągnąć. Musisz być precyzyjny. Ile chcesz schudnąć? Co jaki czas i w jaki sposób będziesz mierzyć postęp?
9. Nieznajomość ‘wyzwalaczy’. Każdy nawyk powiązany jest z co najmniej jednym wyzwalaczem – czyli czynnością, która go poprzedza. Tak, jak w przypadku złego nawyku jakim jest palenie – zazwyczaj poprzedzone zdenerwowaniem, sytym posiłkiem, seksem, skończeniem piwa czy drinka, tak w przypadku pozytywnego, musisz powiązać go z jakimś wyzwalaczem. Np. ćwicz zaraz po skończeniu porannej kawy. Im mniej stały jesteś ze swoimi wyzwalaczami, tym trudniej utrzymać nawyk.
10. Brak wiedzy. Każda zmiana nawyków powinna być poprzedzona czytaniem na dany temat. Poszukiwaniem sprawdzonych metod, potencjalnych problemów i sposobów ich rozwiązania. Czytanie podczas wdrażania nawyku natomiast zwiększa motywację. Czytaj!
11. Zbyt szybka zmiana koncentracji. Zaczynamy pracować nad jednym nawykiem, a już tydzień później zaczynamy koncentrować uwagę na czymś innym. Najprawdopodobniej nawyk nie jest jeszcze stały w tym czasie i w efekcie straciliśmy tydzień czasu w momencie, w którym go porzucamy. Utrzymuj pracę nad nawykiem przez co najmniej 30 dni… i bądź wytrwały.
12. Bądź stały. Jeśli przypiszesz nawyk do jakiegoś wyzwalacza… to trzymaj się go. Musisz zawsze wykonywać czynność związaną z nawykiem po wyzwalaczu. Jeśli czasami będziesz ją wykonywał, a czasami nie, to nie wyrobisz nawyku!
13. Poddawanie się po porażce. Nie ważne ile razy Ci się nie udało, nie poddawaj się. Zastanów się dlaczego odniosłeś porażkę i pokonaj tą przeszkodę następnym razem.


Jeśli czytasz tego bloga chociaż od paru dni, to z pewnością zauważyłeś, że próbuję wyrobić w sobie nawyk codziennego pisania postów, poprzez streszczenie archiwum bloga ZenHabits. Mimo, że dopiero co przekroczyłem połowę mojego 30to dniowego okresu wdrażania nawyku, to już teraz widzę wiele błędów, które w pewnych momentach mogły spowodować przerwanie całego „zabiegu”. Są to niejako błędy uniwersalne. Błędy, które możesz popełnić niezależnie, czy postanawiasz codziennie ćwiczyć, czytać czy uczyć się nowego języka. Dlatego z chęcią podzielę się moimi spostrzeżeniami.

1. Zbyt wielkie kroki. Popełniłem błąd narzucając sobie dość spory ciężar, jakim jest streszczanie postów z całego miesiąca (czasami ponad 40 postów!). W niektórych dniach zajmowało mi to nawet i 3-4 godziny! Narzucając sobie zbyt wielkie zadanie, wykonywanie jego może przestać być przyjemne. Nie będę nawet tłumaczył jaką walkę musiałem odbywać co chwilę przerywając sobie innymi zajęciami (ciężko jest wygospodarować nieprzerwane 3-4 godziny w ciągu dnia). Rada numer 1: buduj nawyk małymi krokami. Zacznij od 15 minut dziennie… później zwiększ ten czas do 30 minut, czy w efekcie godziny. Zyskasz większą koncentrację (nieprzerwany czas) oraz satysfakcję z wykonanego zadania. Dla przykładu, jestem w trakcie wprowadzania innego nawyku – codziennego ćwiczenia (pompki + brzuszki + steper) – zaczynając od 15 pompek i 15 brzuszków odczuwałem znikome zmęczenie… moja chęć do ćwiczenia codziennie jest nadal taka sama jak miesiąc temu…

2. Brak wyznaczonego bloku czasu. Nawiązując jeszcze raz do moich pompek i brzuszków – wyrobić ten nawyk było bardzo łatwo, ponieważ wprowadziłem go jako jeden z elementów porannej rutyny. Teraz nie muszę się zastanawiać, automatycznie wiem co i kiedy robić. Ze streszczeniem postów było zupełnie inaczej. Zaczynałem przeważnie rano (przed wyjściem do pracy, kiedy wszyscy jeszcze śpią), jako, że zadanie jest dość rozbudowane, musiałem przerwać, znajdując czas dopiero w okolicach 13-14 (przerwa)… by skończyć dopiero wieczorem. Wydaje się być ‘rozplanowane’, ale… ja wcale tego tak nie planowałem. Cel był taki, żeby wykonać zadanie rano, jeśli się to nie udawało, cały dzień „podążała za mną” wizja niedokończonego zadania… i w każdej wolnej chwili próbowałem „nadrobić zaległości”. Rada numer 2: cokolwiek robisz, wyznacz sobie na to blok czasu, codziennie, raz w tygodniu, raz w miesiącu. Niech to będzie konkretna data, konkretna godzina… i przypisz temu konkretną ilość czasu. Ponadto, traktuj ten czas jak spotkanie z ważnym klientem. Nie możesz go przesunąć. Nie możesz się spóźnić. Cokolwiek zdarzy się w międzyczasie – musi poczekać.

Oba powyższe błędy prowadzą do kolejnego:
3. Zmniejszona efektywność. Rozległe zadania i niesprecyzowany czas na wykonanie codziennego „etapu” spowodowały gonitwę. Gdy starasz się wykonać jak najwięcej, cierpi na tym jakość. Gdy cierpi jakość, masz poczucie nie do końca wykonanego zadania i chęć „powrotu” by je poprawić. Tracisz czas podwójnie. Rada numer 3: skoncentruj się na jakości. Upraszczając zadanie, zmniejszając jego wielkość, ograniczając ilość potrzebnego na wykonanie czasu… jednocześnie zapewniając sobie blok czasu dedykowany dla zadania, Twoja koncentracja sięga maksimum… co w większości przypadków objawia się dużo lepszym efektem końcowym.

Może powyższe wskazówki nie są przełomowym odkryciem, ale wprowadzając (mniej więcej) równolegle dwa nawyki, udało mi się zauważyć bardzo różne efekty… a ich rozbieżność wynika tylko ze złego doboru rozbudowania codziennego zadania i rozplanowania go w czasie.
Gdybym jako sposób wyrabiania nawyku ustalił sobie „codziennie spędzam godzinę czasu, rano, na czytaniu i streszczaniu kolejnych postów bloga zenhabits.net” dzisiaj (po ponad dwóch tygodniach) wykonywałbym to równie chętnie jak poranne pompki i przysiady ;)


Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk pisania co najmniej jednego posta dziennie. By uniknąć wymówki związanej z brakiem pomysłu w danym dniu wybrałem sobie jeden z bardzo wartościowych (i dość obszernych) blogów dotyczący właśnie wyrabiania nawyków i zwiększania produktywności: www.zenhabits.net. Przez 30 dni streszczam posty z kolejnych miesięcy archiwum, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dopuszczam jeden dzień przerwy w tygodniu. Mam nadzieję, że takie działanie mi pozwoli wyrobić nawyk codziennego systematycznego pisania na blogu, a Tobie da przegląd informacji zawartych na polecanym w wielu innych „blogach sukcesu” zenhabits.net

Flip Your Karma: 8 Tricks to Turn the Bad Into the Awesome
Czasami zdarzają się chwile, kiedy masz wrażenie, że wszystko jest przeciwko Tobie. Cały świat robi Ci na złość, wszystko nie wychodzi tak jak miało być. Najchętniej zamknąłbyś się gdzieś uciekając od wszystkich. Jest jedna rzecz, o której warto wtedy pamiętać: to wszystko dzieje się tylko w Twojej głowie. Wiem, że trudno uwierzyć, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że zostałeś „wybrany” jako cel wszelkich możliwych „na złości”, ale musisz uwierzyć – to tylko Twój umysł.
Jak mogę lekceważyć te wszystkie złe rzeczy, które się Tobie dzieją? Ty możesz! Poprzez potraktowanie ich jak chwilowy problem ‘mentalny’. Bo tak właśnie jest – tak szybko jak sobie to uświadomisz, tak szybko zyskasz moc zmieniania okoliczności. To nie jest łatwe zadanie, ale wszystko czego wymaga to kilka sztuczek i otwarty umysł.
Oto kilka sztuczek, które pomogą obrócić to co złe w coś wspaniałego.
* Moc pozytywnego myślenia. Wyłapuj wszystkie negatywne myśli, niszcz je i zastępuj ich miejsce pozytywnymi.
* Porażka jest krokiem na drodze do sukcesu. Za każdym razem, kiedy coś pójdzie nie tak, traktuj porażkę jak przeszkodę, której wcześniej nie zauważyłeś i naucz się by takiej przeszkody unikać w przyszłości. Każda porażka daje Ci doświadczenie, które przybliża Cie do sukcesu.
* Praktykuj cierpliwość. Powtarzaj to sobie, kiedy masz do czynienia z kimś trudnym, kiedy stajesz się sfrustrowany, kiedy tracisz cierpliwość. Wmawiaj sobie, że to idealny sposób by ćwiczyć cierpliwość.
* Doświadczenie. Każda pomyłka, każdy błąd, każdy zły wybór, każdy zły dzień… jest szansą na naukę czegoś nowego. Jeśli nauczysz się wyciągać doświadczenie ze swoich błędów, zaczniesz postrzegać porażki w zupełnie innym świetle.
* Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Nie zawsze, to jest prawda, ale w większości przypadków jeśli masz do czynienia z czymś trudnym, to na pewno radząc sobie z tym, stajesz się silniejszy.
* Test charakteru. Cokolwiek się dzieje, traktuj to jak sprawdzian Twojego charakteru. Poczuj się jakbyś był poddawany wyzwaniu – wygraj to wyzwanie, a poczujesz olbrzymi przypływ satysfakcji.
[Im dłużej czytałem ten post, tym mniej mi się on podobał. Zostawiam go jednak tutaj, "na wszelki wypadek"]

Are you an unclutterer or a cleaner?
Jestes „niebałaganiarzem” czy „sprzątaczem”? Kim jest „niebałaganiarz”? To osoba, która ma wypracowany system odpowiedzialny za wszystko co on, czy ona, posiada. System, w którym wszystko ma swoje miejsce. Różnica pomiędzy „niebałaganiarzem” a „sprzątaczem” jest taka, że „niebałaganiarze” szukają trwałych rozwiązań, podczas gdy „sprzątacz” sprząta dzisiaj, a jutro i tak musi sprzątać znowu. Życie „niebałaganiarza” oznacza organizowanie wszystkich rzeczy w taki sposób, by wszystko od razu trafiało na swoje miejsce i nie wymagało wielokrotnego układania czy przekładania. Oczywiście oba typy muszą zmywać podłogi, czy czyścić toaletę… Rozróżniając „niebałaganiarza” od „sprzątacza” chodzi raczej o np. sytuację w której rzucasz ciuchy na krzesło, z myślą, że zajmiesz się nimi później – „niebałaganiarz” odrazu zadecydowałby, co idzie do prania, a co do szafy… i umieścił rzeczy w odpowiednich miejscach.
Oto kilka kroków, które pozwolą Ci zastanowić się nad przestawieniem się na bycie „niebałaganiarzem”
* Jak wygląda przetwarzanie przychodzące do Ciebie poczty (listów)? Staraj się od razu decydować, która poczta trafia do śmieci, którą trzeba przeczytać i też wyrzucić, a która nadaje się do późniejszego przetworzenia (np. płacenie rachunków) i od razu umieść ją w odpowiednim miejscu.
* Jak wygląda sprawa jedzenie u Ciebie w domu? Robisz tygodniowy plan jedzenie i na tej podstawie raz w tygodniu robisz zakupy? Czy może wiecznie stoisz przed lodówką zastanawiając się „co na kolację?”?
* Jaki proces przechodzą ubrania do prania? Czy piętrzą się na jakimś krześle lub są porozrzucane po podłodze przez wiele dni, zanim trafią do kosza na pranie?
Jeśli starasz się zminimalizować stres w swoim życiu poprzez minimalizm i upraszczanie… bycie „niebałaganiarzem” zdecydowanie pomoże Ci na Twojej drodze.

How to Make the Time for Your Personal Goals
Jedną z największych przeszkód na naszej drodze do osiągnięcia celów jest odkładanie ich na jutro, za tydzień, za miesiąc. A później okazuje się, że jutro, za tydzień czy za miesiąc nigdy nie staje się dzisiaj. Jeśli chcesz osiągnąć jakiś cel musisz zacząć pracować nad nim dzisiaj! Znaleźć czas w naszym życiu jednak nie jest tak prosto, a nawet kiedy już uda nam się wygospodarować trochę wolnego czasu, to jesteśmy zmęczeni i bez ochoty do pracy nad czymkolwiek… Więc jak znaleźć czas na swoje prywatne cele? Oto kilka kroków, które pomogą Ci „zabrać się” za swoje marzenia:
1. Miej jeden cel (na raz). Mając wiele celów w tej samej chwili, długa lista zadań do wykonania może Cię przytłoczyć. Rozpraszając swoją energię w wielu kierunkach, postępy w każdym z nich będą niewielkie i strata motywacji jest bardzo prawdopodobna. Dopóki praca nad jednym celem nie stanie się Twoim nawykiem, dopóki nie będziesz wykonywał jej automatycznie, nie myśl nawet o kolejnych celach.
2. Upewnij się, że naprawdę tego chcesz. Nie wystarczy „fajnie byłoby umieć francuski”. To musi być coś co NAPRAWDĘ CHCESZ. Zastanów się, dlaczego chcesz osiągnąć wybrany cel, i jak bardzo chcesz.
3. Niech się stanie najwyższym priorytetem. Każdy z nas ma wiele rzeczy do załatwienia, zrobienia w ciągu każdego dnia. Jeśli nie postawisz swojego celu PONAD tym wszystkimi zajęciami – nigdy nie znajdziesz na niego odpowiedniej ilości czasu.
4. Zlikwiduj zobowiązania. Przejrzyj wszystkie swoje zobowiązania. Wybierz z nich tylko te, które są rzeczywiście niezbędne lub przynoszą Ci wiele radości i satysfakcji. Postaraj się by lista Twoich najważniejszych „zobowiązań” nie przekraczała liczby 4-5. Likwidując zadania, które nie są tak naprawdę dla Ciebie istotne, odzyskasz czas na rzeczy ważne.
5. Upraszczaj. Nie stawiaj sobie za cel czegoś bardzo skomplikowanego, bo długa lista zadań do zrobienia Cię przytłoczy. Nawet jeśli chcesz osiągnąć coś bardzo skomplikowanego, stawiaj sobie mini-cele. Jeśli Twój cel wymaga wyrobienia kilku nowych nawyków, wyrabiaj je po kolei, a nie wszystkie na raz.
6. Koncentruj się. Skoncentruj się na zadaniu. Przypomniaj sobie o nim co chwilę. Ustaw powiadomienia mailowe. Wpisz do kalendarza godziny, kiedy pracujesz nad swoim celem. Postaw kartkę na swoim biurku, przypominającą Ci o Twoim celu. Rób wszystko, by nie stracić koncentracji na rzeczy niepotrzebne.
7. Zablokuj czas. To jest niezbędny krok. Wyznacz sobie określoną ilość czasu… o określonej porze, którą przeznaczasz na pracę w kierunku osiągnięcia swojego celu. Postaraj się by był to czas kiedy nie będziesz podatny na żadne „przeszkadzajki” (najlepiej wcześnie rano). Godzina codziennie, wydaje się być optymalna – ale wszystko zależy od Twojego celu i Twojego planu dnia.
8. Niech to będzie Twoje najważniejsze spotkanie dnia. Potraktuj zaplanowany na pracę nad swoim celem czas, jak ważne spotkanie – np. wizyta u lekarza, czy spotkanie z szefem. Nic nie może zająć tego czasu, nie możesz się też spóźnić.
9. Pokaż, że podchodzisz do sprawy poważnie. Bądź w pełni zaangażowany. Poinformuj o swoim celu i codziennych godzinach pracy nad nim jak najwięcej ludzi. Zapisz cel. Rozplanuj działania. Przewiduj przeszkody i sposoby jakimi sobie z nimi poradzisz.
10. Rozpoznaj swoje zjadacze czasu. W życiu każdego z nas, jest wiele czynności, z których możemy po prostu zrezygnować, nie odczuwając większej różnicy. Telewizja, gry komputerowe, chodzenie po barach. Pamiętaj, jeśli coś nie znajduje się na Twojej liście rzeczy ważnych… możesz to wyeliminować.
11. Wprowadź pracę nad osiągnięciem swojego celu jako swoje codzienne/cotygodniowe stałe zajęcie. To bardzo ważne, jeśli cel wymaga długoterminowego zaangażowania… praca nad nim musi stać się nawykiem.


Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk pisania co najmniej jednego posta dziennie. By uniknąć wymówki związanej z brakiem pomysłu w danym dniu wybrałem sobie jeden z bardzo wartościowych (i dość obszernych) blogów dotyczący właśnie wyrabiania nawyków i zwiększania produktywności: www.zenhabits.net. Przez 30 dni streszczam posty z kolejnych miesięcy archiwum, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dopuszczam jeden dzień przerwy w tygodniu. Mam nadzieję, że takie działanie mi pozwoli wyrobić nawyk codziennego systematycznego pisania na blogu, a Tobie da przegląd informacji zawartych na polecanym w wielu innych „blogach sukcesu” zenhabits.net

17 Unbeatable Ways to Create a Peaceful, Relaxed Workday
Czujesz się przytłoczony w pracy? Masz za dużo na głowie? „Skaczesz” od zadania do zadania, kończąc dzień z frustracją, że nie udało Ci się zrobić wszystkiego co było zaplanowane? Oto kilka prostych do wdrożenia rozwiązań, które wprowadzą spokój i harmonię do Twojego codziennego dnia pracy.
* rób mniej – zamiast robić wszystko co „się nawinie”… wybierz rano 2-3 zadania, które są najważniejsze, i których wykonanie przyniesie największy efekt. Koncentracja na tych 2-3 zadaniach w ciągu dnia zwiększy Twoją produktywność, a wykonanie ich spowoduje satysfakcję, kiedy będziesz opuszczać biuro.
* stwórz poranną rutynę – wstań wcześniej i zrelaksuj się, np. gorąca kąpiel, kawa i czytanie książki w ciszy, ćwiczenia… cokolwiek, co powoduje u Ciebie relaks. Niech to będzie Twój czas i Twój rytuał, którym rozpoczniesz każdy perfekcyjny dzień.
* przygotuj się wieczór wcześniej – co wieczór przygotuj się do kolejnego dnia, np. zastanów się jakie będą 2-3 najważniejsze rzeczy jutro, przygotuj ubrania do pracy, śniadania dla dzieci do szkoły – cokolwiek co zapewni Ci więcej czasu dla Ciebie o poranku.
* zacznij dzień od prysznica lub kąpieli – woda pomoże Ci się zrelaksować i wprowadzi w dobry nastrój
* ćwicz rano – najlepiej biegaj na świeżym powietrzu
* pracuj kiedy jest cicho – staraj się pracować, kiedy masz spokój, kiedy wiesz, że nikt Ci nie przeszkodzi, to może być wcześnie rano, lub późno wieczorem – cokolwiek bardziej Ci odpowiada. Jeśli w Twojej pracy są przerwy na lunch – pracuj wtedy, kiedy wszyscy opuszczą biuro w przerwie (jedząc wcześniej, lub później). Jeśli to możliwe, przychodź wcześniej, żeby wychodzić wcześniej.
* stwórz uporządkowane otoczenie – czyste biurko, bez „szpargałów” to klucz do zwiększonej koncentracji i produktywności. „Uprość” swoje miejsce pracy, usuń wszystko z biurka i ścian.
* wyłącz „przeszkadzajki” – telefon, powiadomienia o nowych mailach, komunikator internetowy – cokolwiek, co może przerwać Twoje skupienie.
* pozbądź się zobowiązań – przejrzyj wszystkie Twoje aktualne zobowiązania (projekty). Ogranicz ich liczbę do 4-5 i zrezygnuj (bądź przenieś w czasie) pozostałe.
* jedno zadanie na raz – wykonując zadanie i przerywając sobie co chwilę sprawdzaniem poczty, surfowaniem po internecie, przerwami na herbatę czy kawę, rozpraszasz się, efektem czego jest kilkukrotnie dłuższy czas wykonania zadania, przez co czujesz się bardziej zmęczony. Skoncentruj się na jednym zadaniu i odsuń wszystko inne na bok – wszystko!
* rób przerwy i rozciągaj się – skończyłeś jakieś zadanie, zrób przerwę, rozciągnij się, wypij szklankę wody.
* idź na spacer – w czasie przerwy wyjdź na krótki spacer, by oderwać się od tego nad czym pracujesz + zwiększyć krążenie krwi
* mini-medytuj – nie potrzeba Ci maty, świątyni czy magicznych zapachów :) Zamknij oczy i oddychaj. Skoncentruj się na oddychaniu. Poczuj powietrze wchodzące i wychodzące z Twoich płuc.
* skoncentruj się na tym co jest teraz – wykonując zadanie skoncentruj się tylko na nim, nie myśl o tym co będziesz robił jak je skończysz, o tym co będzie później. Teraz wykonujesz TO zadanie i tylko nim powinien być zajęty Twój umysł.
* radź sobie z niepowodzeniami – zawsze będą zdarzały się „złe” rzeczy, rzeczy nie po Twojej myśli, ale tylko od Ciebie zależy jak je przyjmiesz – czy staniesz się Królową Dramatu i skończysz z przygnębieniem i stresem, czy po prostu zaakceptujesz co się stało poszukując rozwiązania co z tym zrobić. Jeśli coś Cię przygnębia, odsuń się od tego, popatrz z dystansu… uświadom sobie, że za kilka miesięcy to będzie zupełnie nieważne i skup się na tym co jest teraz istotne, zamiast się zadręczać.

A Simple Guide to Being Present for the Overworked and Overwhelmed
Jak często zdarza Ci się prowadzić samochód łapiąc się na tym, że wpadasz w zamyślenie i w ogóle nie myślisz o samej jeździe? Jak często zdarza Ci się zjeść obiad, przed telewizorem, i po chwili nie dość, że zauważasz, że na talerzu nic nie ma, to jeszcze nie jesteś w stanie przypomnieć sobie smaku? Jak często „odpływasz” od tego co robisz aktualnie i Twoje myśli są zupełnie gdzie indziej? Bądź obecny – to druga najważniejsza (obok ‘upraszczaj’) rada na drodze do sukcesu.
Są trzy obszary o których myślimy:
* przeszłość – przeżywamy po raz kolejny złe rzeczy z przeszłości, chcąc by się nie wydarzyły.
* przyszłość – martwiąc się o rzeczy, które musimy zrobić, martwiąc się o to co się może stać, co możemy popsuć, co może się nie udać. Mając marzenia o czymś dobrym i o wspaniałych rzeczach, które chcielibyśmy, żeby nas spotkały
* teraźniejszość – to to co dzieje się teraz, co teraz robimy.
Nie da się uniknąć myślenia o wszystkich trzech obszarach, nie możemy przecież przestać myśleć o przeszłości i przyszłości, ale możemy się skoncentrować bardziej na teraźniejszości, na tym co robimy teraz, na tym by być obecnym. Ktoś zapyta po co? Co złego jest w myśleniu o przeszłości i przyszłości? Nic złego. Jednak nie możesz zmienić tych rzeczy, które się już wydarzyły. Nie możemy też kontrolować przyszłości. Możemy robić rzeczy, które będą miały wpływ na naszą przyszłość, ale nie wiemy w jaki sposób to co robimy teraz rzeczywiście na nią wpłynie. Jedyną rzeczą jaką możemy zrobić odnośnie przyszłości jest coś co możemy zrobić… teraz! Skupiając się na teraźniejszości, tworzymy sobie lepszą przyszłość. Oczywiście powinieneś mieć marzenia, plany i cele, ale pamiętaj, że te się zmieniają. Ile z Twoich celi z przed kilku lat jest nadal aktualnych? Musisz być przygotowany na zmiany planów, musisz żyć tu i teraz i radzić sobie w teraźniejszymi trudnościami i cieszyć radościami. Musisz uważać by nie stracić teraźniejszości rozgrzebując przeszłość, lub planując przyszłość. Oto kilka korzyści jakie niesie ze sobą bycie obecnym w teraźniejszości:
* zwiększone zadowolenie – jedzenie smakuje lepiej, radość z przebywania z bliskim jest większa, nawet praca sprawia więcej radości
* redukcja stresu – martwienie się o przeszłość i przyszłość powoduje stres. Życie w teraźniejszości to brak zmartwień, jest tylko doznawanie/odczuwanie/doświadczanie.
* lepsze więzi z bliskimi – przez bycie tu i teraz, jesteś bardziej zaangażowany w bycie z kimś… stajesz się lepszym mężem, żoną, ojcem, matką, córką, synem.
* rzeczy zostają zrobione – będąc tu i teraz, koncentrujesz się na jednym zadaniu, na tym, które właśnie wykonujesz. Dzięki czemu ukończysz je szybciej. Nie znaczy to, że na pewno wykonasz więcej pracy, więcej zadań, ale na pewno więcej ukończysz!
Będąc obecnym, myśląc w teraźniejszości, koncentrując się na aktualnie wykonywanym zadaniu możesz wpaść w coś co zwane jest Flow (w polskiej literaturze Momentum). Jest to stan, w którym „zatracasz” się całkowicie w zadaniu. Wszystko inne odchodzi na bok. Jednak by wpaść w ten stan musisz, być obecny, koncentrować się na teraźniejszości, na tym co aktualnie robisz.
Bycie obecnym nie jest łatwe. Starając się to osiągnąć, będziesz się często „łapał” na tzw. meta-myśleniu, czyli myśleniu o tym co teraz myślisz… i zastanawianiu się czy myślisz w dobrym kierunku czy nie. Ćwicz. Nie zniechęcaj się. Wyrób w sobie nawyk bycia obecnym, niezależnie od tego co robisz.

12 Practical Steps for Learning to Go With the Flow
Niezależnie od tego jakie struktury wypracujesz sobie w życiu, jakie nawyki wyrobisz… zawsze zdarzy się coś, czego nie możesz kontrolować, co powoduje zwykle wielką frustrację i stres. Rozwiązanie: poddaj się temu, płyń z biegiem wydarzeń.
Na przykład, wypracowałeś sobie wspaniałą poranną rutynę, ułożyłeś swoje ranki tak, by zyskać spokój, relaks i radość na cały dzień. I nagle pęka rura w łazience zalewając wszystko. Spędzasz stresujący poranek sprzątając i naprawiając. Wściekasz się. Jesteś zawiedziony, bo nie wykonałeś swojego perfekcyjnego planu. Poziom stresu wzrasta tak wysoko, że cały dzień jest zepsuty.
Niestety większość z nas reaguje w taki sposób, kiedy coś przeszkadza nam w wykonywaniu naszych planów czy przerywa to do czego jesteśmy przyzwyczajeni, kiedy ludzie zmieniają psują nasze plany i zamiary, kiedy życie nie toczy się tak jak chcemy. [jest to jedna z moich największych wad]

Daj się ponieść wydarzeniom!

1. Zdaj sobie sprawę z tego, że nie możesz kontrolować wszystkiego. Jeśli coś przeszkodzi Ci w wykonywaniu Twojego planu… pierwszą rzeczą jaką zrób jest uświadomienie sobie, że takie rzeczy się po prostu zdarzają. Musisz zaakceptować to, że takie rzeczy będą się zawsze zdarzały, inaczej będziesz wiecznie sfrustrowany.
2. Bądź świadomy. Obserwuj swoje myśli i emocje. Bądź świadomy, że np. stajesz się zdenerwowany, tak byś mógł zareagować.
3. Oddychaj. Czujesz rosnące zdenerwowanie lub frustrację… oddychaj głęboko. Uspokój się. To umożliwi Ci wykonanie pozostałych punktów z tej listy.
4. Popatrz z większej perspektywy. Tak, jak podczas oglądania filmu, kamera oddala się i widzisz dzięki temu więcej, tak w życiu spróbuj oddalić się od problemu, żeby zobaczyć szerszy obraz. Za tydzień czy za rok problem, który teraz wydaje się wielki, nie będzie nic znaczył. Po co się więc denerwować? Odpuść sobie.
5. Ćwicz. Panowanie nad emocjami nie jest proste. Nie zniechęcaj się i nie obwiniaj, kiedy po raz kolejny zareagujesz tak ja nie powinieneś. Ćwicz, aż staniesz się mistrzem Zen :)
6. Małe kroczki. Nie próbuj zmienić się w jednej chwili. Wprowadzaj małe zmiany. Np. na początku po prostu zaznaczaj gdzieś w kalendarzu dni kiedy uległeś zdenerwowaniu – pomorze Ci to opanować umiejętność bycia świadomym, opisywaną w punkcie 2. Później wprowadź oddychanie, opisane w pkt. 3. Zacznij od panowania nad emocjami w łatwiejszych sytuacjach, np. podczas jazdy samochodem, a dopiero później w pracy czy w domu.
7. Śmiej się. Cokolwiek się stanie obróć to w żart. Spróbuj się śmiać nawet jak nie widzisz nic śmiesznego w tym co się stało – prawdopodobnie zacznie być śmieszne.
8. Prowadź dziennik. Codziennie wieczorem zastanów się nad każdą sytuacją. Dlaczego się zdenerwowałeś? Co próbowałeś zrobić? Czy to zadziałało? Jeśli nie to dlaczego?
9. Medytuj, weź gorącą kąpiel lub poprostu zrób sobie filiżankę dobrej herbaty i przemyśl wszystkie sytuacje. Spróbuj je zobaczyć jako obserwator.
10. Uświadom sobie, że nie możesz kontrolować innych. Stajemy się sfrustrowani, bo inni ludzie nie zachowują się tak jak tego oczekujemy. Musisz sobie uświadomić, że oni działają zgodnie ze swoimi przekonaniami, przyzwyczajeniami, i że nie będą działać tak jak Ty byś tego chciał. I musisz to zaakceptować. Zaakceptuj, że nie możesz ich kontrolować. Zaakceptuj kim są i co robią. To nie będzie łatwe, ale ćwicz.
11. Zaakceptuj zmiany i brak perfekcji. Często, kiedy skończymy jakieś zadanie, zwykle nie chcemy wprowadzać do niego żadnych zmian. Ale zmiany często są konieczne… i będą wymagane. Zaakceptuj, że wszystko się zmienia i Ty jesteś częścią tej zmiany. Ponadto, zamiast chęci, by projekt był idealny, zaakceptuj, że nigdy nie będzie i musisz pogodzić się z „tylko” dobrym. Dwie rzeczy: nie możesz się denerwować, bo coś ulega zmianie… i nie możesz się denerwować, że coś nie jest tak ‘perfekcyjne’ jakbyś chciał. [czuję się teraz, jakby to było do mnie!]
12. Ciesz się z życia jako potoku zmian, chaosu i piękna. Czym jest perfekcja? Czy idealny oznacza idealne życie i świat, który mamy w głowach? Czy może jest jakiś ideał, do którego możemy przyrównać nasze życie? Niestety nie. Musisz zacząć postrzegać życie perfekcyjnym, takim jakie ono jest. Świat jest piękny, taki jaki jest… nawet kiedy jest chaotyczny, zabałaganiony, bolesny, smutny. Pamiętaj, że świat nie jest statyczny, i wszystko się zmienia. Ten chaos, smutek i ból też. Zacznij dostrzegać perfekcje i piękno w tym co Cię otacza. I akceptuj świat takim jakim jest.