pocketmod – organizacja życia stała się prostsza

Czytając wiele blogów (a także książek) dotyczących zarządzania czasem, lub raczej zarządzaniem codziennymi obowiązkami i zadaniami, zauważyłem, że podstawą wszystkich „systemów” są listy ToDo. OK, pomyślałem, i ja zacznę korzystać z listy zadań do zrobienia. Okazało się to wcale nie być takim prostym. Próbowałem wiele narzędzi i aplikacji (włączając w to zakup PDA), jednak po wielu nieudanych próbach poddałem się… na jakiś czas. Kilka miesięcy temu „temat” powrócił i rozpocząłem przygodę z listami todo jeszcze raz.
Zacząłem od zapisywania wszystkiego, co mam do zrobienia w internetowej aplikacji Backpack. Nie jest to co prawda typowa lista (ta sama firma stworzyła typową listę Tadalist jednak nie Backpack daje dużo większe możliwości). Jest czymś w rodzaju „miejsca zbierającego informacje” – co dla mnie działało wyśmienicie. Stworzyłem listę zadań, listę stron do odwiedzenia, plan na „życie” oraz umieszczałem tam wszelkie notatki, które gdzie musiałem umieścić. Wszystko fajnie, ale pojawił się problem kiedy przypominałem sobie o czymś do zrobienia, kiedy byłem z dala od komputera. Tak samo, ciężko było sobie przypomnieć co jeszcze miałem na liście, podczas zakupów. Nadal korzystam z Backpack’a, ale racze do zbierania pomysłów.
Kolejnym systemem było zapisywanie listy ToDo w telefonie. Codziennie wieczorem ustalałem zadania do zrobienia w dniu następnym. Zadania konieczne ustawiałem z wyższym priorytetem, zadania, które nie było pilne z niższym. Telefon mam prawie zawsze przy sobie, więc zapisywanie nowych zadań podczas dnia było proste. Zadania związane z pracą starałem się trzymać w programiku, który cały czas ma w moim Macu (CheckOff) – dzięki temu w telefonie pozostawały tylko zadania domowe, zakupy i inne rzeczy do załatwienia. Codziennie rano po przyjściu do pracy przeglądałem listę w telefonie i przepisywałem zadania „biurowe” do CheckOff, kasując je jednocześnie z Nokii. Ten system działał bardzo fajnie, ale brakowało mi w nim czegoś takiego jak „pełny obraz” tego co robię i dlaczego.
Na stronie zenhabits.net (zobacz moje streszczenia archiwów tej strony z kolejnych miesięcy) poznałem podstawy, bazującego na GTD, systemu ZTD. ZTD jest uproszczeniem GTD i stanowi zbiór dobrych nawyków dotyczących planowania każdego dnia. „Wdrażając” ZTD (Zen To Done) posłużyłem się super narzędziem jakim jest PocketMod. PocketMod to zestaw „karteczek”, które możemy sobie dowolnie wybrać… i ułożyć, by po wydrukowaniu tworzyły pewnego rodzaju książeczkę. I tak, ja, wdrażając ZTD (+to co mi było potrzebne) stworzyłem sobie PocketMod’a z następującymi karteczkami:
- strona 1: @work – wszystkie zadania związane z pracą (które nie znajdują się na stronie MIT) (lista todo)
- strona 2: Big Rocks – czyli duże kamienie: zadania, które chcę wykonać w tym tygodniu, które są dla mnie ważne (kartka w linie)
- strona 3: MIT – na podstawie Big Rocks codziennie rano ustalam sobie 3 MITy (Most Important Task), czyli najważniejsze zadania dnia (kalendarz tygodniowy)
- strona 4 i 5: notatki – tu umieszam zwykle to co mam do wykonania w przyszłym tygodniu, bądź różne inne notatki
- strona 6: Lista zakupów
- strona 7: Kalendarz tygodniowy – tu umieszczam wszystkie spotkania, wizyty u lekarza, filmy do obejrzenia w telewizji, wypady ze znajomymi (kalendarz tygodniowy)
- strona 8: @home – zadania do wykonania w domu (które nie znajdują się na stronie MIT) (list todo)
Z pocketmod’a korzystam od dwóch tygodni, więc nie jest to zbyt wiele czasu by wyrobić sobie opinię. Widzę jednak, że moje życie stało się „uproszczone”. Nie muszę o niczym pamiętać i o niczym nie zapominam. Przeglądając pocketmoda czasami „łapię się” na myśleniu „o kurcze, faktycznie, jeszcze to mam zrobić”, co dowodzi temu, że bez pocketmoda nie wykonałbym niektórych rzeczy, bo po prostu bym o nich zapomniał. Jednocześnie czują w głowie taki „spokój”, że nie muszę p niczym pamiętać, że kończąc jedną rzecz patrzę w pocketmoda i wiem co mam robić dalej, że na zakupach nie stoje na środku sklepu zastanawiając się co jeszcze lub nie biegam z jednego na drugi koniec hipermarketu bo sobie przypomniałem, że jeszcze coś trzeba kupić z innego działu. Wszystko jest uporządkowane. Pocketmod naprawdę działa.

PS. Jeśli jesteś szczęśliwym użytkownikiem Mac’a, to istnieje program do tworzenia pocketmod’ów offline – PagePacker (mój pocektmod w tym tygodniu został wykonany właśnie nim ;) )

PS2. Jeśli PDA byłoby zintegrowane z telefonem (czyli typowy Smartphone), to pewnie korzystałbym z niego do dzisiaj. Niestety nie był, a noszenie telefonu i PDA jakoś mi nie wychodziło. Aktualnie marzę sobie o zakupie Google G1, wiec mój pocketmod’owy nawyk może zostać zastąpiony wersją ‘elektroniczną’.

  • Print
  • PDF
  • Blip
  • Twitter
  • Flaker
  • Wykop
  • Sfora.pl
  • Co-Robie.pl
  • Grono
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Tumblr

  1. markus
    Luty 21st, 2009 at 23:27
    Reply | Quote | #1

    Jeżeli spodobał Ci się PocketMod to wypróbuj metodę zaproponowaną dawno temu przez Marlin Manna`a z 43folders.com. Jest to tzw. HipsterPDA. Tutaj masz pierwszy artykuł na ten temat: http://www.43folders.com/2004/09/03/introducing-the-hipster-pda.
    W internecie i wśród ludzi zainteresowanych GTD jest ona bardzo popularna.
    Dodatkowo możesz sobie ściągnąć mnóstwo wzorów karteczek z tej strony: http://www.douglasjohnston.net/weblog/archives/2005/06/11/diyp2_hipsterpda/

    Moim zdaniem o wiele lepsza medota od PocketMod`a, bardziej elastyczna, prosta i elegancka. Daj znać co o tym myślisz.

  2. Krzysztof
    Luty 22nd, 2009 at 17:59
    Reply | Quote | #2

    Witaj markus,

    Przyznam, że zastanawiałem się jakiś czas temu nad HipsterPDA, ale na korzyść PocketMod’a przemawiają trzy rzeczy:
    1. łatwiej przewracać strony
    2. jest „jednoczęściowy”
    3. łatwiej go schować
    PocketMod’a nosze w tylnej kieszeni spodni, co w przypadku HipsterPDA, spiętego wielkim spinaczem nie byłoby możliwe.
    Na 2-3 stronie „zestawiając” ze sobą BigRicks i MITy mam pełen przegląd tego co jest w danym tygodniu i w danym dniu najważniejsze – bez konieczności rozpinania spinacza i wyjmowania poszczególnych karteczek – czego wymagałby HipsterPDA.
    Wchodząc do hipermarketu na cotygodniowe zakupy, przewracam strony do listy zakupów, „odwracając” PocektModa mogę łatwo pozostawić tą stronę jako pierwszą – korzystając z HipsterPDA wymagałoby to rozpinania spinacza i przekładania karteczek (wymaga dwóch rąk i „grozi” rozsypaniem kartek ;) ).
    Korzystając z PagePacker’a do tworzenia PocektModa, mam dostęp do wszystkich wzorów kartek z DIYPlanner.

    Ida HipsterPDA i PocektModa jest taka sama, implementacja minimalnie inna – mi odpowiada bardziej ta PocketMod’owska. Nieważne jednak, jakiego narzędzia używamy jako „rozszerzenie” naszych mózgów polepszające organizację :) ważne jest to, żeby nie stać się niewolnikiem danego rozwiązania.

    Pozdrawiam

  3. minitodo
    Listopad 21st, 2009 at 14:02
    Reply | Quote | #3

    Zapraszamy do przetestowania naszej aplikacji miniToDo :-)

  4. Milena
    Kwiecień 22nd, 2010 at 21:04
    Reply | Quote | #4

    A iGTD lub nowsza wersje – Things – probowales? Karteczek co prawda nie zawiera zadnych do drukowania, ale ten system organizacji rzeczy do zrobienia przerosl moje oczekiwania z nawiazka i jak narazie jest najlepszym co znalazlam. Jeszcze tylko kombinuje jak zsynchronizowac to jakos (chociaz czesciowo)z telefonem SE zeby miec wszystko zawsze pod reka ale do tego czeka mnie chyba update systemu na Leoparda.

  5. Krzysztof
    Kwiecień 28th, 2010 at 15:31
    Reply | Quote | #5

    Słuchajcie zamieniłem PocketMod’a na coś lepszego. Napiszę o tym posta wkrótce.
    Jestem w tej chwili na etapie zamykania bądź pozbywania się wszelkich otwartych spraw, projektów, zajęć… tak by móc całą swoją uwagę poświęcać na to co daje mi najwięcej radości – między innymi ten blog. Wkrótce sprawy ruszą do przodu… i to regularniej ;)

    Pozdrawiam.

  6. Piotr
    Czerwiec 26th, 2010 at 17:51
    Reply | Quote | #6

    Kiedy napisze o tym zamienniku PocketModa? Od czasu do czasu zaglądam tu ale nic nie rusza do przodu. Jeśli nie ma pan czasu to proszę chociaż o napisanie jak to się nazywa może gdzieś w internecie będzie na ten temat.

    Pozdrawiam. :)

  7. Krzysztof
    Lipiec 1st, 2010 at 16:42
    Reply | Quote | #7

    Ten „zamiennik” to program nazywający się Evernote. W przygotowaniu jest artykuł o tym jak go używam i jak bardzo ułatwia mi życie.
    Blog powróci do normalnego rytmu już niebawem.